Projekt polegający na użyciu zrobionego w domowych warunkach słodu, dzikiego chmielu i drożdży piekarskich należy uznać za zakończony. Niedawno degustowałem gotowe piwo. Dzisiaj czas na wnioski z całego projektu.

 

Domowy słód pszeniczny

Słód wniósł nuty typowe dla innych słodów pszenicznych. Jednakże na pewno nie był on tak samo dobry jak słody komercyjne. Powiem więcej, był dużo gorszy. Na pewno zawartość enzymów jest w nim sporo niższa, co skutkuje wydłużoną przerwą scukrzającą. To zmniejsza efektywność zacierania, gdyż także uzyskany ekstrakt początkowy był sporo niższy niż się spodziewałem. Choć dużą rolę w tym grało też zapewne ześrutowanie. W moim przypadku było ono za słabe.

WNIOSEK: Naprawdę domowy słód zazwyczaj będzie dużo gorszy niż komercyjny. Wiedziałem, że tak będzie, ale nie na aż takim poziomie. Można się bawić w słodowanie w domu tylko dla zabawy.

Dziki chmiel

Tutaj sytuacja w ogóle jest oczywista. Dziki chmiel wniósł to gotowego piwa bardzo nieprzyjemną, ściągającą goryczkę. Nie była ona duża. To oznacza, że dziki chmiel ma niską zawartość alfa-kwasów, ale zawiera bardzo duże ilości garbników. I to jest nieciekawa rzecz dla piwowarów. Niemniej jednak uważam, że w małych ilościach byłoby zdecydowanie lepiej.

WNIOSEK: Jeśli już stosować dziki chmiel, to w bardzo małych ilościach. Najlepiej wcale, no bo i po co?

Drożdże piekarskie

Jak można było się spodziewać, dały dość nieprzyjemne nuty bimbrowe. Choć nie były one na dużym poziomie, wyczuwało się je bez problemu. Za to fermentowały ładnie, właściwie tak długo jak typowe drożdże piwowarskie.

WNIOSEK: W niektórych przypadkach drożdże piekarskie mogą dać radę, jednak normalnie wnoszą zbyt dużo nieprzyjemnych nut.

Gotowe piwo nie było najgorsze, można było je wypić do końca, ale po prostu nie miałem na to ochoty. Być może kiedyś piwo smakowało podobnie? Na szczęście dziś możemy cieszyć się czymś dużo lepszym. Nie ma zatem sensu bawić się w stosowanie takich dziwnych rzeczy. Bo i z góry było wiadomo, że nic dobrego z tego nie wyjdzie. Tutaj jednak macie dowód z praktyki i rzeczywiście po prostu nie warto.