Dzisiaj obchodzimy Międzynarodowy Dzień Stoutu. Rodzina stoutów jest bardzo duża. Możemy wyróżnić najczęściej spotykane Dry Stouty, którego ikoną jest Guinness, mocniejsze Foreign Extra Stouty czy bardzo mocne Russian Imperial Stouty.

Do tego dochodzą Milk Stouty, zawierające dodatek laktozy, która nadaje piwu słodkości. W obliczu piwnej rewolucji normą stały się piwa na amerykańskim chmielu. W stoutach też to widać – istnieje styl, którego nazwa brzmi American Stout. Oczywiście spotykane są także różne wariacje stoutu – choćby ostrygowy. Bogactwo rodziny stoutów jest przeogromne.

Skąd się w ogóle wzięła nazwa „stout”? Po polsku oznacza to „tęgi”. Stout jest powiązany z porterem, w przeszłości używało się wyrażenia „stout porter” – czyli „tęgi, mocny porter”. Właściwie do rodziny stoutów można zaliczyć nasz rodzimy porter bałtycki, który przebył długą drogę rozwoju, ale jego protoplastą był stout czy porter angielski – po prostu kiedyś używało się tych nazw zamiennie. Dziś poprzez stout rozumiemy piwo z wyraźną palonością, porter taki być nie musi.

Żeby zrobić rasowego stouta potrzebujemy twardej wody. Taka też jest w Dublinie – mieście kojarzonym ze stoutem. W ogóle temat wody w piwie jest bardzo interesujący. W końcu ona jest głównym składnikiem piwa. W Pilźnie piwowarzy dysponują bardzo miękką wodą. Tak miękką, że teoretycznie drożdże mają ogromną trudność przy pracy. W praktyce nie jest źle. Za to do stoutów należy używać wody bogatej w minerały.

W liście 50 najlepszych piw świata wg RateBeer.com znajduje się aż 20 stoutów imperialnych, bardziej znanych jako RIS-y, czyli Russian Imperial Stout. Styl ten przez długi czas nie był produkowany przez polskie browary. Na szczęście dzisiaj sytuacja jest inna, coraz więcej browarów wypuszcza RIS-y na rynek. Pierwszym był Dziadek Mróz, stworzony przez Browar Artezan z inicjatywy Piwoteki Narodowej.

Po Dziadku Mrozie mogliśmy raczyć się również RIS-ami z Pracowni Piwa (Mr. Hard’s Rocks), ponownie z Browaru Artezan (Samiec Alfa) i Olimpu (Hades). Część tego ostatniego trafiła do beczki po winie, co skutkowało tym, że piwo „zdziczało”. Bardzo limitowana ilość sprawiła, że Hades Gone Wild to chyba najdroższe polskie piwo w historii.

Jak już wspominałem wcześniej amerykański chmiel musiał zagościć także w tradycyjnym stoucie. I w tej kwestii dochodzi do problematycznej kwestii – jaka jest różnica między Black IPA a American Stoutem? Bo przecież są one bardzo podobne. Tutaj wyjaśniam, na czym polegają różnice: http://piwnyrap.wordpress.com/2014/10/27/podobne-ale-nie-do-konca-roznice-w-stylach-piwnych-cz-1/

Jednym z polskich piw w stylu American Stout jest Nyks z Browaru Olimp. I co, odróżnilibyście to piwo od Black IPA?

Browar Kormoran posiada w swojej ofercie stouta z dodatkiem kawy. I pachnie oraz smakuje on jak – UWAGA! UWAGA! – kawa. I w takim wydaniu, że większość ludzi nigdy nie nazwałaby tego piwem. Za to choćby taki Olimp ma w swojej ofercie Herę – czyli Coffee Milk Stouta. Podobnie jak w przypadku Kormorana pierwszoplanową rolę gra kawa, ale piwo jest bardziej zbalansowane.

Milk stout zawiera w sobie nieco laktozy. Jest to cukier niefermentowalny przez drożdże i oznacza to, że podnosi on pełnię i słodkość piwa. Magdalena Banasiak – certyfikowany sędzia piwny – określiła milk stouta jako jeden z stylów dla kobiet. Czy kobiety się z tym zgadzają?

Zdecydowanie najciekawszym polskim eksperymentem w kwestii stoutów jest Smoky Joe z AleBrowaru. Do jego produkcji używa się słodu wędzonego torfem, który zwyczajowo jest przeznaczony do whisky. Czym to skutkuje w gotowym piwie? Pachnie ono spalenizną, stopionym asfaltem. Ja to piwo uwielbiam, po prostu klasa światowa.

A Wy czym dzisiaj uczcicie Międzynarodowy Dzień Stoutu?