Źródło: erapetv.pl

Źródło: erapetv.pl

Jeśli ktoś spytałby mnie o rapera, bez którego nie wyobrażam sobie polskiego rapu, byłby to Sokół. Jest ku temu mnóstwo powodów, ale najważniejszy z nich to jego teksty.

Sokół wielokrotnie przyczyniał się do rozwoju polskiego rapu. Zawsze stawiał na dobrze wyprodukowane podkłady, nie miał oporów przed kontaktowaniem się z zagranicznymi producentami muzycznymi. Jako jeden z pierwszych otworzył niezależną wytwórnię hip-hopową, której działalność z czasem została rozszerzona o sprzedaż ubrań własnej marki. Niewątpliwym atutem warszawiaka jest jego barwa głosu obok której nie można przejść obojętnie. Biorąc pod uwagę obecne standardy w rapie, można by powiedzieć, że Sokół ma duże braki jeśli chodzi o technikę czy flow. Jednak wspomniany głos oraz teksty powodują, że te kwestie schodzą na dalszy plan. Niezwykła umiejętność operowania słowem sprawiła, że premiery albumów rapera zawsze są wydarzeniem, mimo, że ten nigdy nie nagrał pełnoprawnego solo, co też jest czymś niewiarygodnym.

Przedstawię kilka utworów Sokoła, które powodują, że rzeczywiście gdy się tego słucha, widzi się obrazy. Zaczynajmy.

Waco feat. WWO „Tak to wygląda”, 2001

To utwór z pierwszej płyty wydanej w Prosto – „Świeżego materiału” Waca, czyli albumu producenckiego. Oprócz Sokoła znajdziemy w nim drugiego członka WWO – Jędkera. Ten utwór pokazuje jaka przepaść dzieliła tych dwóch raperów. Za każdym razem jak tego słucham, czekam na wejście Sokoła, którego rozbudowana zwrotka dostarcza ogromu wrażeń. Opis rzeczywistości jest przerwany retrospekcją odnoszącą się do przełomu lat 88/89, kiedy to Sokół słuchał pierwszej rapowej kasety. Pojawiają się detale oddziałujące na wyobraźnię słuchacza. To dopiero 2001 rok, a już wtedy mogliśmy się cieszyć takimi perełkami.

Whitehouse feat. WWO „Każdy ponad każdym”, 2004

Kolejny kawałek z płyty producenckiej, tym razem z drugiego „Kodeksu” duetu Whitehouse. Choć w tytule pojawia się WWO, tak naprawdę jedynie Sokół rapuje na tym numerze. Dla mnie to najlepszy storytelling w polskim rapie. Nie ma tutaj aż tak plastycznych opisów, raper skupił się na wielowątkowości opisywanej historii. Co ważne, wszystkie wątki perfekcyjnie się splatają, ukazując wysokie umiejętności artysty. Utwór na pojedynczych przykładach ukazuje brud społeczeństwa poprzez małe i większe grzechy danych ludzi. Zestawione zostają ze sobą takie negatywne rzeczy jak: rabunek, plagiat, ale też choćby podróż pociągiem na gapę. Każda z postaci w tej historii została w jakiś sposób pokrzywdzona, ale również ma swoje na sumieniu. Gdy wszystko to zostaje zebrane w jednym miejscu, robi to wielkie wrażenie.

WWO „Promienie”, 2005

Tym razem znów mamy ukazany brud społeczeństwa, jednak mocno ukazany z perspektywy warszawiaka. Nie jest to storytelling, ale krótki, dobitny opis tego, co dzieje się w stolicy. Wersy typu „Umorusane dzieci naćpanych meneli charchają pod nogi resztką nadziei” nie pozwalają przejść obojętnie. Sokół od razu zaznacza, że takich rzeczy nie pokażą w telewizji. Przez to też wiele osób widzi Warszawę jako raj. Luźne obserwacje na temat przyjezdnych, którzy przyjeżdżają do miasta z nadzieją na lepsze życie, są brutalne. Niedoszli biznesmeni żyją w nieustannym stresie, ci którzy już się dorobili chcą uciekać z wielkomiejskiego zgiełku.

Sokół i Marysia Starosta „Każdy dzień”, 2013

To najnowszy dowód na umiejętność plastycznego opisu Sokoła. Jest to opis zdarzenia z życia rapera, kiedy to miał grać w klubie, gdzie na co dzień gra disco polo. Znajdziemy tutaj mnóstwo szczegółów, możemy przez to poczuć się, jakbyśmy także byli w tym miejscu. Po tym kawałku zaczęły dochodzić głosy, że Sokół jest „Smarzowskim polskiego rapu”, mając na uwadze „Wesele” tego reżysera, nie trudno doszukać się podobieństw. Zarówno w „Każdym dniu”, jak i we wspomnianym filmie chodzi o dokonywanie właściwych wyborów. Oczywiście te wspólne mianowniki w żaden sposób nie umniejszają roli Sokoła. Stworzył on bardzo przekonujący obraz.