Porter bałtycki i RIS to bliźniacze style piwne. Z tą różnicą że pierwszy z nich to lager, drugi – piwo górnej fermentacji. Jak wypadną w bezpośredniej konfrontacji?

Prawdopodobnie porter wyewoluował z RIS-a. RIS-a eksportowano z Anglii do Rosji, gdzie był szczególnie lubiany na carskich stołach. Z czasem jednak ten styl został po części przejęty przez kraje nadbałtyckie, gdzie nieco zmieniono jego proces produkcyjny. Porter bałtycki jest piwem dolnej fermentacji, w przeciwieństwie do RIS-a. Piwosze szanują ten styl, w Polsce mamy do czynienia z kilkunastoma jego przedstawicielami. Jest w czym wybierać.

W Polsce przyjmuje się, że porter bałtycki to piwo o ekstrakcie początkowym mieszczącym się w granicach 18-22° Plato. Choć BJCP jest innego zdania. Nie warto się tym przejmować – najwybitniejsze polskie portery bałtyckie mają 21-22° P. Takiej skali się trzymajmy.

Jeśli chodzi o RIS-y, w Polsce jest to raczej nowość. Co prawda kilka piw w tym stylu pojawiło się już jako produkt rzemieślników, żaden jednak większy  browar nie odważył się na taki krok. W przeciwieństwie do porteru, który jest domeną browarów regionalnych, a nawet dwa z trzech największych koncernów w Polsce mają go w swojej ofercie. RIS-y mogą mieć zdecydowanie większy ekstrakt niż portery bałtyckie. Czasem nawet po 30° Plato. W wielu wersjach – na wzór piwnej rewolucji – stosuje się bardzo duże ilości chmielu, co ma wpływ  zarówno na goryczkę, jak i na aromat.

Postanowiłem porównać dwa te style na przykładzie konkretnych piw. Z jednej strony –piwo warzone w browarze regionalnym z wieloletnią tradycją (ponad  100-letnia). Z drugiej – wytwór browaru kontraktowego, oparty na nowej recepturze. Oba piwa to wersje świeże – nieleżakowane po piwnicach przez długie lata. Oto pojedynek Porteru Łódzkiego i Hadesa.

Hades (25° Plato, 12% alk. obj.)

Pierwszy degustowany był Hades. Jest to druga warka tego specyfiku, pierwsza rozeszła się w mig. Druga leżała przez jakieś dwa tygodnie w sklepie specjalistycznym, gdzie zazwyczaj się zaopatruję, zanim nabyłem ostatnią butelczynę. To też doskonale pokazuje, jak bardzo polski konsument piwa rzemieślniczego nastawiony jest na premiery. Jednak to już temat na inną dyskusję.

Hades ma całkiem przyzwoite parametry. 25 stopni Plato oraz 12% alkoholu objętościowo. Chmielenie na modłę rewolucyjną – czyli przy wykorzystaniu amerykańskich odmian, które dały 70 IBU. Pytanie tylko, czy nie wyjdzie z tego kolejne Black IPA. Na szczęście nie można mieć wątpliwości, że dostaliśmy pełnoprawnego RIS-a. Oprócz słodu i chmielu, piwowar dodał również mleko w proszku, ziarna kakaowca i pikantne papryczki. Czego jak czego, ale tego ostatniego zabiegu nie rozumiem.

W aromacie początkowo na pierwszy plan wychodzą amerykańskie chmiele. Na szczęście szybko  władzę  przejmują nuty odsłodowe i suszonych owoców. Alkohol jest wyczuwalny i podrażnia nos. Pojawia się jeszcze aromat czekolady. Niestety brakuje złożoności. Tak samo jest w smaku. Co prawda alkohol schodzi na dalszy plan, lekkie pieczenie w przełyku to zapewne efekt dodania pikantnych papryczek. Jak na swój ekstrakt początkowy piwo nie jest zbyt treściwe. Nie dostarcza ogromnej palety wrażeń. Każdy łyk  smakuje tak samo, czekolada i poboczne, mniej intensywne nuty. Co  oczywiście nie oznacza, że jest to słabe piwo. Za to RIS – przeciętny. Za dychę z groszami jeszcze nie jest tak źle, przy wyższej kwocie pewnie nie byłbym zadowolony.

Porter Łódzki (22° Plato, 9,5% alk. obj.)

Czas na Porter Łódzki. Jest to warka, którą oczywiście już piłem wcześniej i strasznie mi nie smakowała. Bywa. Jednakże po trzech miesiącach od rozlewu wciąż możemy uważać to piwo za świeże.

Nieprzyjemny rozpuszczalnikowy aromat odszedł w siną dal. Alkohol też nie jest jakoś drażniący, a objętościowo jest go całkiem dużo (9,5%). Mamy zapach pieczonych ciastek, lekki karmel. Natomiast zero oznak utlenienia – tak jak pisałem, możemy uznać tę warkę za świeżą. Smak charakteryzuje się brakiem ułożenia. Treściowość jest duża, co zazwyczaj mi się podoba, jednak przez swoje nieokiełznanie męczy. W smaku za to alkohol odgrywa większą rolę niż w zapachu. To piwo wymaga dłuższego spoczynku.

Oba piwa wypadły przeciętnie jako przedstawiciele konfrontowanych stylów. Jednak Porter Łódzki ma ogromny potencjał do leżakowania. Wątpię, żeby Hades mógł z nim na tym polu konkurować. Mimo, że style są dość podobne, znacznie różnią się w szczegółach.