Mam nieco wrażenie, że parcie na robienie piw w stylu American India Pale Ale nieco się zmniejszyło. Nie oznacza to oczywiście, że powoli nadchodzi kres AIPA, bo to wciąż najbardziej pożądana rzecz na rynku piw rzemieślniczych. Świadomi oraz nieświadomi piwosze potrzebują po prostu zróżnicowanej oferty.

AIPA zalała nas. Spróbowanie wszystkich piw w tym stylu dostępnych na rynku jest wyzwaniem. Jedne są oczywiście szerzej dostępne, inne nie. Właściwie wszystkie piwa od Doctora Brew mogą się nazywać wg mnie IPA. Bo nawet jeśli „doktorzy” robią jakiegoś Weizena, to i tak główną rolę w piwie gra chmiel. Nowofalowy rzecz jasna. Niedawno zostaliśmy poinformowani, że Doctor Brew dostarczy nam w niedalekiej przyszłości RIS-a i barley wine’a. Zobaczymy. Na razie mieliśmy premierę kolejnych piw w stylu American IPA…

Źródło zdjęcia: iutelecomgrad.wordpress.com

Źródło zdjęcia: iutelecomgrad.wordpress.com

Piwna rewolucja wciąż bazuje na amerykańskim chmielu. I niestety wciąż zapominamy o innych stylach. Może nie urywających dupy, ale takich, które pije się przyjemnie. Takich, które są niezobowiązujące do niczego. Nie musimy podczas ich próbowania martwić się o wybór szkła, bo w zasadzie większość się nada. Takich, przy których będziemy mogli postawić piwo na drugim planie, np. spędzając miły czas ze znajomymi.  Jednocześnie takie piwo nie będzie dla nas męczarnią.

Źródło zdjęcia: beer-wine.com

Źródło zdjęcia: beer-wine.com

Wyznaję zasadę, że nie ma czegoś takiego jak „nudne style”. Za to istnieje coś takiego jak nudne podejście do piwa. Że niby wszystko ma zwalać z nóg? Serio? W ten sposób w jakiejś mierze ograniczamy swój dostęp do piwnej kultury. Jeśli ktoś siedzi w tym trochę dłużej i trochę głębiej niż człowiek, który dopiero odkrył Ciechana, powinien wiedzieć, że piwo to nie tylko napój. To całe dziedzictwo kulturowe. To historia plemion, ludów, narodów. To, że wyróżniamy – powiedzmy – te 100 stylów piwnych, nie jest żadnym przypadkiem. To wzięło skądś się wzięło. Wpływ na powstanie danego gatunku mogły mieć warunki klimatyczne, prawo podatkowe, wynalazki technologiczne. I czy jakieś piwo jest nudne, bo nie wykrzywia twarzy goryczką?

Nie uważam tak. Za to obecny wpływ wysoce nachmielonych piw przypomina mi nieco zalew świata jasnym lagerem. Oczywiście nie jest to ta sama skala, podejście jest dokładnie odwrotne. Jednak jeśli nasz wybór w knajpie ogranicza się do APA, AIPA, Black IPA – to czy to się w końcu nie znudzi?

W większości przypadków nie mam ochoty na „piwo”, ale na stouta, porter bałtycki, rauchbocka, witbiera. Podoba mi się podejście Browaru Kormoran do serii Piwne Podróże. Przecież w zasadzie taki Kormoran mógłby za każdym razem udawać się do tych krajów, skąd pochodzi nowofalowy chmiel. Dzięki temu mielibyśmy oprócz dostępnego obecnie American IPA także New Zeland IPA, Australian IPA… Do tego przecież można stworzyć lżejsze wersje tych piw, czyli wszystkie odmiany pale ale, single hopy, bla bla bla.

Browary rzemieślnicze mają też edukować, odkrywać nowy świat przed nabywcami swoich piw. Jaka to będzie edukacja, jeśli ciągle będziemy zamykać się w kręgu „piw, które urywają dupę”? Wciąż tyle stylów jest niedostępnych na polskim rynku. Nawet naszej polskiej dumy – grodziskiego – nadal nie przywróciliśmy do pełni życia. Grodzisz jest traktowany jak jakieś piwo niższej kategorii.

Domowe grodziskie

Domowe grodziskie

Piwna rewolucja troszkę nas przytłoczyła. Przeskoczyliśmy od eurolagera do India Pale Ale. Czyli od najbardziej nijakiego stylu do jednego z najbardziej wymagających. Ominęliśmy przez to wiele interesujących gatunków. Potrzebujemy ich jak nigdy wcześniej.