Zdjęcie akurat z USA (Źródło: pl.wikipedia.org)

Zdjęcie akurat z USA (Źródło: pl.wikipedia.org)

Jeśli dziś słyszymy o prohibicji, najczęściej myślimy o USA. Pewnie większość z Was tego nie wie, ale w okresie międzywojennym prohibicja obowiązywała przez ponad 10 lat również w Polsce.

Prohibicja – nie tylko w Ameryce

Tak naprawdę głosy, aby odgórnie ustawą znieść pijaństwo, były słyszane w wielu częściach świata już na przełomie XIX i XX wieku. Ba! W niektórych miejscach, już w okolicach 1850 roku wprowadzono prohibicję. Tak było choćby w stanie Maine. Działo się to więc jakieś 70 lat przed oficjalnym wprowadzeniem zakazu handlu w całych Stanach Zjednoczonych. To, że w krajach skandynawskich sprzedaż alkoholu poddana jest dużym restrykcjom, jest pokłosiem częściowej prohibicji wniesionej w latach przedwojennych. Jeszcze w 1968 roku na fińskiej wsi oficjalnie nie można było spożywać alkoholu (w miastach zakaz uchylono już w 1932). Gorzej było jednak w Islandii – spożywanie piwa było zakazane aż do roku 1989! Brrr…

Prawdziwą bombą jest wprowadzenie częściowej prohibicji w – uwaga, uwaga – Rosji! Zrobiono to w 1914, aby zmobilizować żołnierzy do walki podczas I wojny światowej, ale zniesiono dopiero w 1923 roku.

Początek polskiej prohibicji

Część osób wiąże nastroje antyalkoholowe z uzyskaniem prawa głosu przez kobiety. Biorąc pod uwagę przypadek Polski międzywojennej, ma to jakiś sens. To właśnie płeć piękna postulowała, aby przerwać pijaństwo wśród swoich mężów odgórnie. Towarzystwo „Trzeźwość” pod przewodnictwem Marii Moczydłowskiej walczyło o całkowitą prohibicję. Podczas głosowania ustawa dotycząca tego postulatu przegrała tylko jednym głosem! 23 kwietnia 1920 roku wprowadzono częściowe, ale i tak bardzo rygorystyczne, ograniczenia obrotu alkoholem.

Całkowicie zakazano produkcji napojów o zawartości powyżej 45% alkoholu. Ceny również poszły w górę. Dodatkowo jedno miejsce sprzedaży alkoholu przypadało na 2500 mieszkańców, co w wielu miejscach oznaczało całą powierzchnię gminy. Nie można było pić alkoholu od godziny 15 w soboty do 10 w poniedziałki, czyli w weekend! W pobliżu miejsc publicznych takich jak: sądy, obiekty sakralne, szkoły, dworce kolejowe, więzienia, zakłady zatrudniające powyżej 100 osób sprzedaż alkoholu nie była możliwa. Także podczas jarmarków, świąt państwowych, dni poboru do wojska, odpustów, wyborów obowiązywała całkowita prohibicja! Co prawda, jej bezwarunkowe wprowadzenie w całym kraju nie przeszło, jednak zostawiono pewną furtkę dla władz samorządowych. W gestii gmin możliwe było zakazanie spożywania napojów wyskokowych bez żadnych wyjątków. Z czego skorzystało aż 10% z nich.

Oficjalnie – abstynencja, nieoficjalnie – sami wiecie…

Oficjalne statystyki mówią o sukcesie wprowadzenia częściowej prohibicji. Teoretycznie Polak wówczas spożywał jedynie litr czystego etanolu rocznie, przy dzisiejszych 10 litrach jest to wartość śmieszna. Tyle tylko, że bimbrownictwo, mimo usilnego tępienia przez władzę, kwitło bardzo dobrze. Czego zresztą można było się spodziewać. Oficjalnie byliśmy więc narodem abstynentów, w praktyce wyglądało to zupełnie inaczej, czyli… normalnie. Świadczy choćby o tym ten fragment publikacji, dotyczący Łodzi:

„Z różnych stron kraju [docierają wieści] o szerzącej się klęsce alkoholizmu. (…) W soboty i niedziele panoszy się pijaństwo w domach prywatnych; tajny wyszynk uprawiany jest na wielką skalę – wódka sprzedawana jest w piwiarniach, a nawet w sklepach; wśród pijaków spotyka się często funkcjonariuszy służby publicznej, zwłaszcza kolejarzy; pijaństwo sroży się w dni targowe; na terenie IX Komisariatu w dzielnicy Widzew w okresie od stycznia do maja 1923 roku wyciągnięto 22 pijaków z rynsztoka i wykryto 14 potajemnych wyszynków.”

Z „potajemnymi wyszynkami” Polacy mieli do czynienia już wcześniej. Oto inny fragment z gazety, też dotyczący Łodzi, ale z roku 1906, czyli przed prohibicją:

Łódź Tajny browar "Rozwój" 1907 (źródło: browar..biz)

Łódź Tajny browar „Rozwój” 1907 (źródło: browar.biz)

Polak zawsze sobie poradzi!

Sposoby radzenia sobie z ograniczeniami alkoholowymi  pokazano w filmie „Pani minister tańczy” z 1937. Co prawda akcja dzieje się w fikcyjnym państwie, ale biorąc pod uwagę datę powstania, z pewnością takie rzeczy miały miejsce w rzeczywistości. Oto przezabawny, krótki wycinek. Spójrzcie na pana zamawiającego lemoniadę:

Myślę, że dalekie echa tego, co pokazałem wyżej można zaobserwować w kultowej „Hydrozagadce”. Naczelna polskiej prohibicji – wspomniana Maria Moczydłowska – tak wyrażała się o alkoholu: „okropna plaga ludzkości, trucizna społeczeństwa”. Skupcie się na tym cytacie oraz na „lemoniadzie” z „Pani minister tańczy”, oglądając urywek z „Hydrozagadki”:

Coś w tym jest, prawda? 😉

Prohibicja w Polsce trwała 11 lat (1920-1931). Wbrew deklaracjom pani Moczydłowskiej, wpływy do budżetu spadły, a społeczeństwo jakieś zdrowsze nie było. Również samo piwowarstwo strasznie podupadło przez te 11 lat, potem nigdy już nie odbudowano jego potęgi. Na początku XX wieku byliśmy w europejskiej czołówce, jeśli chodzi o poziom technologiczny browarów. W sumie na ziemiach polskich w szczytowym momencie było ich w okolicach 500. W połowie lat 30. ta liczba wynosiła tylko 137. Restrykcje dotyczyły każdego napoju o zawartości powyżej 2,5% alkoholu. Spora część browarników przerzuciła się na najsłabsze trunki. To z kolei jednak nie wszystkim konsumentom się spodobało. W dodatku w latach 20. zaczęło brakować jęczmienia. Wg statystyk Polak wówczas pił jedynie od kilku do kilkunastu litrów piwa rocznie. Co przy ilości 100 litrów rocznie dziś jest śmiesznym wynikiem.

Etykieta piwa z dawnego Browaru Anstadta. Dziś mieszczą się tam Browary Łódzkie (źródło: http://www.zsir.ia.polsl.pl)

Etykieta piwa z dawnego Browaru Anstadta. Dziś mieszczą się tam Browary Łódzkie (źródło: http://www.zsir.ia.polsl.pl)

Polska prohibicja była czymś kuriozalnym, zresztą jak każda inna. Jedynie w końcowym etapie istnienia ZSRR (częściową prohibicję Gorbaczow wprowadził w 1985 roku) pewne plusy się pojawiły. Co prawda budżet państwa leciał na łeb na szyję, skala bimbrownictwa wzrosła. Jednak w końcu zaobserwowano dodatki przyrost naturalny! Żeby tylko dziś nikt nie wrócił do pomysłu prohibicji w celu zwiększenia populacji Polaków…

Źródła:

1.Szymański M. J., „Browary Łodzi i regionu” , Księży Młyn, Łódź 2011

2. Janicki K., „W Polsce też była prohibicja” – LINK

3. Janicki K., „Prohibicja po skandynawsku” – LINK

4. Agnosiewicz M., „Piwo, koncerny i wielka polityka” – LINK