Źródło: miami.com

Źródło: miami.com

Gdyby jakiś beer geek przeskoczył nagle z 2014 do 2016, z pewnością doznałby szoku. Zmiany, jakie potoczyły się na rynku piwa, są naprawdę duże. Jak wyglądał rok 2015?

Żeby móc szerzej się odnieść do podsumowania minionego roku, trzeba było stale śledzić aktualności, a i tak to nie wystarczyło. Możemy wspomnieć o grubo ponad 1000 nowych piw, które pojawiły się na rynku. Powstało mnóstwo kolejnych inicjatyw kontraktowych. O czym to jednak świadczy? Przede wszystkim o tym, że popyt na piwo rzemieślnicze jest ogromny. Mimo to, można było odczuć, że nowych browarów warzących na cudzym sprzęcie jest już za dużo. Na pewno nikt z konsumentów nie ekscytuje się pojawieniem kolejnego takiego przedsięwzięcia. Częściej już nawet pojawiają się głosy krytyczne, wymuszające wyróżnienie się lub zniknięcie z rynku. Śmiało możemy powiedzieć, że niektóre browary kontraktowe już wygasiły swoją działalność. I nikt po nich nie płacze.

Na szczęście na piwnej mapie Polski pojawiło się niemal tyle browarów fizycznych, co kontraktowych. Cieszy też, że lepsi kontraktowcy planują otwarcie własnych warzelni, które – miejmy nadzieję – pozwolą na robienie piw coraz ciekawszych i dopracowywanie już istniejących.

Browar w Grodzisku i piwo grodziskie

Wśród nowych browarów mamy także reaktywowany Browar w Grodzisku Wielkopolskim. Wraz z nim wielki powrót piwa grodziskiego. Również rzemieślnicy rzucili się na ten rdzennie polski styl. Moim zdaniem jednak macierzysty browar z Grodziska najlepiej podszedł do tematu i zaserwował coś, co niemal dokładnie jest zbieżne z moimi wyobrażeniami o tym gatunku. Kontrowersje wzbudzały natomiast inne piwa z Grodziska, a mianowicie piwa smakowe. Jednak nawet one były w swojej kategorii dobre, a browar ostatecznie zamknął buzie sceptykom specjalną wersją piwa grodziskiego, dodatkowo nachmielonego na zimno. W mojej opinii jest to jedno z najlepszych piw minionego roku.

Grodziskie uwarzone w Grodzisku Wielkopolskim przez Browar Fortuna

Grodziskie uwarzone w Grodzisku Wielkopolskim przez Browar Fortuna

Instytucja piwnej premiery ma się coraz słabiej. Trudno jednak spodziewać się czegoś innego, skoro miesięcznie w 2015 na rynku pojawiało się przeciętnie prawie 100 nowych piw. Tym bardziej, że większość z nich nie była niczym szczególnym. Uważam, że jest to plus, a browary muszą postarać się trochę bardziej, aby ich piwo zdobyło popularność i osiągnęło sukces.

2015 rzeczywiście rokiem kwasów?

Wiele osób wróżyło, że rok 2015 będzie rokiem kwachów i piw leżakowanych w beczkach. O ile te drugie rzeczywiście były bardzo popularne w ostatnich 12 miesiącach, sporo słabiej wyglądało warzenie piw kwaśnych. Co prawda Pinta chciała zabłysnąć swoją serią, ale nikt nie poszedł za ciosem i nie zrobił kwacha naprawdę wykręcającego gębę. Mimo, że nawet tegoroczny Grand Champion wpisywał się w nurt piw dzikich (przynajmniej częściowo), wciąż brakuje czegoś przełomowego. Natomiast bardzo jestem zadowolony z rozwoju trendu leżakowania w beczkach. Mieliśmy dowody na to, że taki zabieg potrafi niewiarygodnie wpłynąć na piwo, ale również na to, że przelanie słabego piwa do drewnianej beczki wcale nie zmieni trunku na coś znakomitego. Tu warto wskazać choćby przykład Birbanta i ich RIS-a, który był bardzo nieodleżakowany, a nawet gdyby pominąć to, był również po prostu słaby.

IMG_1795

Każdy RIS jest dobrym piwem?

Jeszcze niedawno pokutowało stwierdzenie, że niemal niemożliwe jest uwarzenie słabego Russian Imperial Stouta. Ostatni rok, a szczególnie jego ostatni miesiąc, mocno zweryfikował to twierdzenie. Jakość wielu wypuszczonych piw w tym stylu pozostawiała wiele do życzenia, co pokazało, że uwarzenie RIS-a nie jest już gwarantem sukcesu. Mimo to, niektóre imperialne stouty potrafiły wywalić z butów.

Piwne festiwale

To był rok piwnych festiwali. Mimo wzrastającej ich liczby, największe imprezy gromadziły wielotysięczną publikę. Świetnie obrazuje to zainteresowanie Polaków dobrym piwem. Jedynie ceny mogłyby być niższe, bo jednak uważam, że w wielu przypadkach koszt zakupu jednego piwa jest stanowczo za duży. Chyba tak naprawdę festiwal w Łebie był niewypałem.

IMG_1749

Zagrania koncernów

Dużym niesmakiem było odwołanie kultowego festiwalu Birofilia. Wielka szkoda, że Żywiec postanowił ot tak pogrzebać tak uznaną markę. Mimo tego Grupa Żywiec chciała coś ugrać na piwnej rewolucji, co u niektórych piwoszy wywoływało złość. Faktycznie jest to sytuacja, która może budzić kontrowersje, bo koncern ten marketingowo próbuje niejako przywłaszczyć sobie piwną rewolucję. Niemniej jednak pojawiły się dzięki temu całkiem niezłe piwa, jak choćby Żywiec Saison. Inny koncern – Kompania Piwowarska – przespał kolejny rok, nawet nie próbował stworzyć czegoś ciekawego, a udziały na rynku wciąż mu spadały. Cóż – warz dobre piwo albo giń.

Mam nadzieję, że 2016 będzie jeszcze lepszym rokiem dla polskiego piwowarstwa. Życzyłbym sobie większego ustabilizowania na rzecz poprawy jakości, ale eksperymenty również są potrzebne.