Źródło zdjęcia: gettaphunter.com

Źródło zdjęcia: gettaphunter.com

Rozsmakowaliśmy się w dobrym piwie na całego. Niektórzy już nie potrafią wyobrazić sobie weekendu bez pójścia do ulubionego pubu, aby skosztować kolejnych nowości. Staramy się przekonać naszych znajomych do czegoś innego niż koncerniaki. Z tymi, którzy już przeszli na „jasną stronę mocy”, kłócimy się o niuanse smakowo-zapachowe. Jeździmy po festiwalach, robimy fotki piwom, lansujemy się. Ot, piwny lifestyle w pełnym wydaniu. Piwo rzemieślnicze jest po prostu modne.

Wielu osobom piwo zmieniło życie. Stało się pochłaniającą mnóstwo czasu pasją. Jedni kochają warzyć piwo w domu, inni uwielbiają jeździć po całym kraju albo nawet po świecie, uprawiając piwną turystykę. Do środowiska bardziej świadomych piwoszy napłynął duży narybek. Ludzie połknęli bakcyla i kochają dobre piwo.

Myślę jednak, że wiedza na temat tego trunku wciąż jest mała, mimo że mamy Kopyra, który edukuje już masę ludzi. Sam chciałbym również dorzucić cegiełkę z wiedzą.

Nowy cykl idealnie wpisuje się w moją prywatną ideę bloga – czyli rozwijaj swoją wiedzę i przekazuj ją innym na bieżąco. Tutaj będę zamieszczał publikacje dotyczące tematyki, z którą chwilę wcześniej się zapoznałem. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że najlepiej sprzedają się świeże informacje, najlepiej sensacyjne. Pierwszy informujesz o nowym browarze? Zyskujesz rozgłos. Robisz ekskluzywny wywiad z właścicielami nowego browaru? Zyskujesz rozgłos. Pierwszy publikujesz recenzję bardzo oczekiwanego nowego piwa? Zyskujesz rozgłos. Na pewno jest to bardzo ciekawe, angażujące i satysfakcjonujące. Jednak ja bardzo lubię analizować wiele rzeczy przyczynowo-skutkowo, samemu dochodzić do jakichś wniosków, łączyć ze sobą kropki.

To, że dziś pijemy tak dobre piwa, nie jest żadnym przypadkiem. Na to wpływały wydarzenia, które miały miejsce w przeciągu dziesięcioleci, nawet stuleci. Nie powinniśmy żyć bez świadomości o ich istnieniu. Dziś założenie małego browaru jest obarczone znacznie mniejszym ryzykiem niż jeszcze niedawno, a i wtedy takie przedsiębiorstwa powstawały. Jedynym trendem, jaki występował na piwnym rynku była ekspansja koncernów, poprzez eliminowanie maleńkich placówek. Wtedy trzeba było mieć naprawdę wielką odwagę, pomysł marketingowy na przedsiębiorstwo, ale i olbrzymią pasję, dzięki której miłość do piwa nie gasła. Pamiętacie, słynne zdanie Newtona „Jeśli widziałem dalej, to dlatego, że stałem na ramionach gigantów”? Tak samo mogą powiedzieć nowe browary rzemieślnicze.

Źródło zdjęcia: www.sierranevada.com

Źródło zdjęcia: www.sierranevada.com

Browar to nie kiosk, tutaj naprawdę potrzeba dużych nakładów, żeby zaistnieć. W dawnych, niepewnych czasach dla browarnictwa rzemieślniczego, założenie własnego browaru mogło być odbierane jak finansowe samobójstwo. Jednak niektórzy postanowili zaryzykować.

O browarach, powstałych dzięki takim ludziom, będę pisał w swoim nowym cyklu. Pierwszy wpis już w następnym tygodniu, a będzie on dotyczył dobrze znanego Dogfish Head Brewery, którego właścicielem jest Sam Calagione. To książka napisana przez niego – „Brewing up a business” – zainspirowała mnie do stworzenia cyklu „Pionierzy piwnej rewolucji”. Dogfish dziś już całkiem pokaźny browar, na początku swojej działalności mógłby przy dzisiejszych standardach wywoływać śmiech. Ówczesne działania Sama były naprawdę „rzemieślnicze”. Ale o tym już w pierwszym wpisie z cyklu „Pionierzy piwnej rewolucji”.

Źródło zdjęcia: capegazette.villagesoup.com

Źródło zdjęcia: capegazette.villagesoup.com

Na pewno chciałbym też opisać browar Sierra Nevada, który jest nazywany dziadkiem obecnych browarów rzemieślniczych oraz Samuela Adamsa. O tym ostatnim wzmiankuje również Sam Calagione w swojej książce. Akurat sprawa dotyczy podobnej afery jak u nas z Ciechanem. Tam akurat chodziło o pewną kontrowersyjną kampanię reklamową, ale efekt był podobny. Czyli wyrzucanie kegów z piwem przez jakąś knajpę i przeprosiny przedstawicieli browaru. Ciekawe, prawda?

Mam nadzieję, że i nowy cykl będzie dla Was bardzo ciekawy. Z całą pewnością wpisy w jego ramach nie będą pojawiać się zbyt często. Chcę, żeby były one wysokiej jakości, a na stworzenie czegoś takiego potrzeba i czasu, i źródeł, i motywacji. Z czasem chciałbym też napisać coś o polskich browarach, bo np. Pinta czy Artezan są przecież pionierami piwnej rewolucji w Polsce. Może będę pisać o poszczególnych osobach, bo Micheal Jackson czy Randy Mosher również bardzo przyczynili się do piwnej rewolucji. Jednak na razie mam w planach opisać zagraniczne browary. Jak pisałem, pierwszy wpis pojawi się już w następnym tygodniu. Stay tuned!