Pierwszy pryszcz polskiego craftu? [FELIETON]

Źródło: westcoastersd.com oraz apkxda.com

Źródło: westcoastersd.com oraz apkxda.com

Starzy wyjadacze (wypijacze) piwa narzekają, że dziś to nie to samo co kiedyś. Nieco młodsi skarżą się na niską jakość nowych piw, do których i tak sypie się tony amerykańskiego chmielu. Newcomerzy piwnego świata za to są żądni premier, bo każdy kolejny pokal czy butelka to zupełna nowalijka. Kiedy to wszystko się unormuje?

Rynek piw rzemieślniczych rozwija się bardzo dynamicznie. W ostatnim tygodniu byłem w kilku sklepach różnych dużych sieci. Były to dyskonty, supermarkety, hipermarkety. Gdyby połączyć ich ofertę pewnie niejeden mniejszy sklep specjalistyczny z piwem mógłby poczuć się zawstydzony. Tu pełna oferta Podróży Kormorana, tam Jan Olbracht również z Kormoranem, a w jeszcze innym miejscu Pinta, Faktoria, Doctor Brew, Gościszewo. Dzieje się! Więksi gracze wyraźnie zauważają potencjał piw z małych browarów. To też sprzyja angażowaniu nowych konsumentów.

Dzięki temu rynek piwa rzemieślniczego jest różnorodny nie tylko pod kątem oferty. Mamy do czynienia z wieloma grupami konsumentów. Różny jest ich stopień wtajemniczenia. Pijaczy koncerniaków mogą różnić takie rzeczy jak status społeczny, zainteresowania, sposób spędzania wolnego czasu, ale w przeważającej części łączy ich raczej niska wiedza o piwie. No bo czy ktoś uświadomiony z radochą sięgałby po kolejne Tyskie czy inne Harnasie?

Wróćmy jednak do konsumentów piw rzemieślniczych. Jak już napisałem mamy do czynienia z ich kilkoma grupami. Sam rynek jest jeszcze bardzo młody, w fazie rozwijającej, ogółem plony ze żniw się zwiększają. To przekłada się na to, że relatywnie wiele osób dopiero powoli nabywa wiedzy o piwie. Powoli, bo nie każdy dostaje takiego bzika na tym punkcie, żeby od razu zaczytywać się w książki, fora internetowe czy nawet blogi. Dla nich jednak piwo rzemieślnicze to nadal piwo, tylko oferujące więcej niż dotychczas. To, że przy okazji można pojawić się na festiwalach, jest czymś po prostu ciekawym, pomysłem na relaksujący weekend i spędzenie czasu ze znajomymi.

Inni konsumenci to poszukiwacze. Choć pewnie sami nie wiedzą czego. Poza urwaniem dupy. Dane piwo piją raz, odznaczają, oceniają na RateBeer.com i idą dalej. Zapewne wielu z nich potrafi wejść do multitapu, stwierdzić, że mimo kilkunastu piw na kranach nie ma niczego nowego dla nich i wyjść.

Co w takiej sytuacji ma robić browar? Często nie pozostaje mu nic innego niż ciągła pogoń za premierami. Bez jakieś mocnej pozycji na rynku niewiele ma się alternatyw, szczególnie jeszcze gdy jest się browarem kontraktowym. Niektórym to może nawet pasuje, ale z pewnością znajdą się i tacy, którzy woleliby nieco zwolnić, skupiając się na doskonaleniu piw będących już w ofercie. Puby również muszą przecież dostosowywać się do swoich klientów. Jeśli jakiś klient wejdzie i wyjdzie, bo niczego nowego dla niego nie ma, to lokal notuje właśnie ekonomiczną stratę, a tak przecież być nie może.

Gdzieś obok stoją ludzie z dużymi wymaganiami, ale podpartymi wiedzą i doświadczeniem. Pijąc kolejne niezbyt udane piwo, mają oni przecież prawo czuć się zdenerwowani. W jakimś stopniu nie ma co im się dziwić, że z niechęcią patrzą na kolejny browar kontraktowy. Fizyczny browar to dowód na zaangażowanie jego twórców, na ich pomysł na siebie w perspektywie wielu lat. To w oczach tych najbardziej doświadczonych konsumentów piwa rzemieślniczego bardzo duża zaleta. Ten argument oraz fakt, że inne browary nie są już w stanie zaoferować kontraktowcom mocy produkcyjnych, powinien wpłynąć na powstawanie nowych warzelni.

Chciałbym się odnieść jeszcze do jednej kwestii. Gdzieś w kuluarowych rozmowach pojawiają się stwierdzenia, że w piwowarstwie rzemieślniczym zwraca się uwagę na jakość, nie ma jakiegoś przywiązania do marki, porównywanego do koncerniaków. Wcale tak nie jest. Wielokrotnie, czekając w kolejce w sklepie specjalistycznym, słyszałem jak ktoś przy kasie zadawał takie pytania:

„Są jakieś nowości z Pinty?”

„Czy jest Atak Chmielu?” (Na odpowiedź „nie” rzekł: „A co jeszcze macie z Pinty?”)

„Przyjechało coś nowego z AleBrowaru?”

Nie da się ukryć, że to właśnie te dwa browary mają swoich naprawdę wiernych fanów i gdyby tylko mogły, zwiększyłyby swoją produkcję, bo popyt na ich piwa jest wielki.

Zbliżam się do podsumowania, bo właśnie w moich słuchawkach gra ostatni kawałek z „The Miseducation of Lauryn Hill”. Różnorodność konsumentów piwa rzemieślniczego jest oczywiście rzeczą naturalną, szczególnie biorąc pod uwagę tak młody rynek, ale prowadzi do pewnych „patologii”. Nie da się przecież ukryć, że niektóre browary nadmiernie wykorzystują przychylne warunki, jakie panują na ich polu działania. Mam nadzieję, że już niedługo ich klienci będą na tyle świadomi, żeby wyraźnie zaznaczyć, że permanentne wciskanie premierowych słabizn jest gorsze niż praca nad jakością w dotychczasowym portfolio. Dobrze by było, gdyby ludzie z większym obiektywizmem podchodzili do wypijanego piwa. Zobaczymy, rynkowi daleko do dojrzałości, ale może pierwszy pryszcz dałby nieco do myślenia.

Categories: Opinie

Jak wypromować piwo grodziskie? » « 5 powodów, poza smakiem, dla których warto pić piwo rzemieślnicze

2 Comments

  1. Ilość premier i inicjatyw sama w sobie nie jest niczym złym. Problemem jest ich poziom i oferta. Z poziomem jest, niestety, bardzo różnie. Dlatego PINTA czy AB (Kormoran czy jeszcze kilku innych) dorobiły się stałych klientów. Po prostu – ile razy można wtopić parę dych na słabo pijalne ciecze. Jeszcze większym problemem jest oferta. Dziś mamy wybór koncerniak albo wynalazek lub kolejna hardcorowa IPA. Zrobi się ciepło i co ja będę pił? W sklepie specjalistycznym mogę sobie wybrać między Kłosem Wielozbożowym a Warmińskimi Rewolucjami. Pyszne piwa Artezana mają ceny „świąteczne”, a w lecie to tylko Matki Boskiej Zielnej przypada 😉 Sto Mostów podobnie. Ceny polskiego kraftu to niestety osobny temat. Czemu Pale Ale musi po dychę kosztować!? Dlaczego tak marna jest oferta lekkich sesyjnych ejli? To jest ogromna dziura na rynku. Te piwa mogłyby przekonać do nowości lageropijców szybciej niż Double IPA z ogonem warana Komodo. Rozumiem, że się nie kalkuluje? Proszę o wytłumaczenie bez używania słowa „amortyzacja” 😉

    • Adrian Ogłoza

      28 kwietnia 2015 — 20:11

      Cześć, dzięki za komentarz! Mam nadzieję, że będziesz tutaj się częściej pojawiać, bo poruszyłeś w swoim komentarzu kilka ważnych kwestii :-)
      Ceny polskich piw rzemieślniczych są wysokie, tego nie da się ukryć. Natomiast aż tak bardzo mnie to nie boli, gdyż na inne rzeczy (używki, dodatkowe rozrywki) przeznaczam mało pieniędzy. Nie palę, rzadko piję wódkę czy inne alkohole niż piwo, jeśli naprawdę nie potrzebuję, to nie jeżdżę samochodem. Muszę również przyznać, że kilka razy, pijąc jakieś polskie piwo, byłem wręcz szczęśliwy, że kosztowało tak mało (przykładem jest fenomenalny Preparat z Artezana). O wiele bardziej narzekam na ofertę piw, która nie jest wystarczająco dla mnie różnorodna. Jednak to też w dużej części wina nas – klientów. Jeden z piwowarów powiedział mi, że bardzo chciałby pobawić się w piwa wędzone, ale obawia się, że nie będą one schodzić zbyt dobrze. Brakuje też różnych sesyjnych ejli, tak jak napisałeś. Lubię od czasu do czasu wypić dobrego bittera, ale… no właśnie, od czasu do czasu. Po dłuższej „abstynencji” od AIPA teraz znów naszła mnie ochota na ten styl. Tak jak pisałem, rynek piwa rzemieślniczego jest młody, konsumenci również. Musimy po prostu wszyscy dojrzeć do nowych, ale również do klasycznych rzeczy.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Copyright © 2020 Piwny Rap

Theme by Anders NorenUp ↑

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress