Źródło zdjęcia: www.m.beerpubs.pl

Źródło zdjęcia: www.m.beerpubs.pl

Produkty browarów rzemieślniczych to nadal niewielki procent całości piwnego rynku w Polsce. Niemniej warto zaznaczyć, że na przestrzeni 3 lat sytuacja kraftów zmieniła się diametralnie.

 

 

 

Tomasz Kopyra pisał o Ataku Chmielu od Pinty w ten sposób: „Polska scena piwowarska będzie od teraz dzielić się na to, co było przed PINTĄ i Atakiem Chmielu i na to, co po nich nastąpiło.” I czy z dzisiejszej perspektywy można się o to spierać? Odpowiedź wydaje się oczywista – nie można. Przed Atakiem Chmielu nie mieliśmy niczego lepszego, za to później – było już tylko lepiej.

Symbol polskiej rewolucji piwnej (źródło zdjęcia: browarpinta.pl)

Symbol polskiej rewolucji piwnej (źródło zdjęcia: browarpinta.pl)

Polskim rynkiem piwnym rządzi nieprzerwanie Wielka Trójka – czyli Kompania Piwowarska, Grupa Żywiec i Carlsberg Polska. Natomiast wśród rodzimych rzemieślników dla mnie taką Wielką Trójką są: Pinta, AleBrowar i Artezan. Niekoniecznie chodzi o udział w rynku piwa rzemieślniczego, ale o innowacje na nim właśnie. Pinta – wiadomo, pierwszy polski browar kontraktowy i zarazem twórca piwa-symbolu, bo właśnie takim czymś jest Atak Chmielu dla piwnej rewolucji w naszym kraju. AleBrowar – ryzykuje, tworząc odważniejsze piwa, mam przede wszystkim na myśli Smoky Joe w fanowskiej wersji. Dodatkowo umie zrobić niezła atmosferę marketingową wokół swoich piw i ma świetne etykiety. Artezan – to pierwszy fizyczny browar w Polsce, który całkowicie oddany jest filozofii rzemieślniczej oraz piwnej rewolucji.

Inną cechą łączącą te trzy podmioty jest to, że mają w swojej ofercie wiele piw wybitnych, piw światowej klasy. Dodatkowo takich, które zmieniały rodzimą scenę kraftową. Jak prezentuje się obecna sytuacja w tych trzech browarach?

Wszystkie, co bardzo mnie cieszy, postawiły na rozwój. Zresztą nie miały innego wyjścia. Do tej pory popyt na ich produkty znacznie przekraczał podaż. Pisząc inaczej, wszystkie ich piwa schodziły jak na pniu. Niektórzy mogą powiedzieć, że to „super sprawa”. Tak jednak nie jest. Bo skoro browary mogły sprzedać więcej niż miały na stanie, to tak naprawdę ponosiły straty. Straty w ujęciu ekonomicznym, nie finansowym. Bo z czego tu się cieszyć, jeśli ktoś od Ciebie zamawia – dajmy na to – 1000 sztuk jakiegoś produkty, a Ty możesz dla niego wyprodukować tylko 200? Czy będziesz zadowolony takim stanem rzeczy?

Najbardziej imponuje mi postęp w przypadku Artezana. Zmieniając miejsce na browar, kilkukrotnie zwiększają swoje moce produkcyjne. To też oznacza, że prawdopodobnie ich piwa będą dostępne także w butelkach. Bo do tej pory można było ich skosztować tylko w czołowych multitapach, i to nie we wszystkich. Na przykładzie Artezana widać, że inwestycja w browar rzemieślniczy naprawdę się opłaca. My, jako smakosze piwa, możemy liczyć na zwiększenie zarówno dostępności, jak i oferty „jeżykowych” piwowarów.

Pinta z kolei warzy od jakiegoś czasu w dwóch miejscach równolegle. Wciąż współpracuje z Browarem na Jurze oraz z niedawno otwartym Zarzeczem. Część ich produktów jest robione tylko w jednym miejscu, a część tylko  w drugim. Skutkuje to zwiększeniem ilości produkcji oraz posiadaniem jednocześnie większej ilości piw w ofercie. Dzięki temu powracają starsze wyroby, jak np. „Pierwsza pomoc” oraz „Ce n’est pas IPA”. W tym drugim przypadku stworzono nawet jedną wersję dodatkową, o większym ekstrakcie i głębszej barwie.

Nad budową od początku pod kupnem nieużywanego browaru (bądź budynku pod browar) zastanawiał się od dłuższego czasu AleBrowar. Z powodu różnych zbiegów okoliczności odstąpiono tymczasowo od tego pomysłu. Za to postawiono na ściślejszą współpracę z Gościszewem, gdzie AleBrowar warzy swoje trunki. Pierwszym ustaleniem była zmiana proporcji produkcji z korzyścią dla AleBrowaru. I od tej pory podział ten to: 50% mocy produkcyjnych podlega kontraktowcom, a 50% – Gościszewu. Drugą ważną rzeczą jest to, że Michał Saks – piwowar AleBrowaru – został dyrektorem produkcji w Gościszewie. Jak widać więc, stosunki między oboma podmiotami bardzo się zacieśniły. I podobnie jak w wymienionych wyżej dwóch przypadkach możemy liczyć na zwiększenie oferty i dostępności piw.

Jednak nie tylko te trzy browary potrafią namieszać w polskim browarnictwie rzemieślniczym. Mamy prawdziwy wysyp kontraktowców, co owszem nie zawsze sprawia, że tylko dobre piwo ląduje na sklepowej półce. Natomiast wśród piw przeciętnych i poprawnych pojawiają się prawdziwe perełki.

Głośno o Doctorze Brew, który już zajmuje mocną pozycję na rynku piwa rzemieślniczego. Co prawda, chłopaki mają prostą receptę na sukces – po prostu używają ogromnych ilości chmielu nowofalowego, ale tego przecież oczekuje znaczna część piwoszy. I – co najważniejsze – spora grupa piw „doktorów” jest zwyczajnie świetna. Czekam na dalszy rozwój tego browaru.

Istotnie rozwinął się za to Olimp. Oprócz tego, że jego twórcy w końcu zaczęli warzyć piwa wysokiej klasy, zdecydowali się na otwarcie fizycznego, oddzielnego browaru. Mowa o Wąsoszu. Jestem ciekaw, czy Olimp nie stanie na uboczu, ale nie sądzę, by tak się stało. Czekam na jego Wild Imperial Stouta.

A jak będzie smakował w wersji wild? (źródło obrazka: browarolimp.pl)

A jak będzie smakował w wersji wild? (źródło obrazka: browarolimp.pl)

Wciąż czekam na spróbowanie piw z browaru Reden, który – oprócz browaru restauracyjnego – posiada pokaźniej wielkości browar w innym miejscu. Uwarzone zostało 8 piw, z których przynajmniej 4 chciałbym spróbować. Relacja z nowego browaru przeprowadzona przez Tomasza Kopyrę sprawia niezłe wrażenie.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=PRKUBGu-o04]

Czuję jeszcze dużą sympatię do piwowarów z Birbanta. Co prawda zdarzają się u nich wpadki, ale kto ich nie miał? Może Birbant nie posiada jeszcze jakiegoś wybitnego piwa, ale kilka z nich jest naprawdę dobrych. Moim faworytem jest Citra IPA, jedno z najlepszych American IPA, jakie zdarzyło mi się wypić. Choć opinie innych są bardzo różne.

Nie można zapominać o Pracowni Piwa. Ten browar jest gwarantem jakości. Nie ogranicza się tylko do stylów wyspiarskich, jak pierwotnie planowano. I za to niewątpliwie należy się szacunek.

Ogółem sytuacja browarów rzemieślniczych jest bardzo, bardzo kolorowa. Część z nich się już bardzo rozwinęła, a i dla większości perspektywy rozwoju są wielkie. Czekam na kolejne przenosiny browarów kontraktowych do własnych warzelni. Czekam również na następne inicjatywy kontraktowe. Rynek nie osiągnął nasycenia piwem od małych wytwórców. Przyszłość dla piwoszy klaruje się bardzo dobrze. Niczym grodziskie z żelatyną.