Najbardziej „piwny” z polskich raperów – Hukos [WYWIAD]

Źródło zdjęcia: fanpage Hukosa

Źródło zdjęcia: fanpage Hukosa

Bartek „Hukos” Huk to jeden z moich ulubionych polskich raperów, ale również wielki miłośnik piwa. O piwnej rewolucji w Wielkiej Brytanii oraz w USA, o znajomości z Czesławem Dziełakiem, o piwnych skarbach znalezionych w garażu oraz o innych rzeczach dowiecie się z tego wywiadu. Zapraszam! Naprawdę warto.

Adrian: Myślę, że jak w tym przypadku zaczniemy sztampowo, czyli pytaniem „Jak to się zaczęło w Twoim przypadku?”, może być ciekawie. Jedni rozpoczęli swoją piwną pasję po wypiciu jakiegoś niesamowitego piwa. Dla niektórych – w tym i dla mnie – takim przełomowym momentem było uwarzenie własnego piwa w domu. A jak z tym było u Ciebie? I kiedy to wszystko się zaczęło?

Hukos: Sam się nad tym zastanawiałem i uczciwie powiem, że nie wiem i chyba nie było jakiegoś jednego przełomowego momentu. Ja generalnie mam chyba nietypowe jak na rapera zainteresowania, bo na przykład bardzo mocno interesuję się kulinariami wszelkiego rodzaju i również dużo czytam na ten temat. Tak jak sobie przypominam to jakoś tak naturalnie zawsze starałem się wybierać inne piwa niż Lech, Żywiec i Tyskie. W czasach gdy jeszcze totalnie nie znałem się na piwie, a na przykład mieszkałem jakiś czas na Śląsku ze swoją ówczesną dziewczyną, to zamiast koncerniaków kupowałem sobie piwo o nazwie Rybnicki Full. Podejrzewam, że nie było to nic nadzwyczajnego, ale i tak to ono zawsze lądowało w moim koszyku, a nie najpopularniejsze koncernowe marki. Moja dziewczyna śmiała się ze mnie że kupuję jakieś piwo dla żuli. Potem był dosyć długi okres prób z mniej oczywistymi z punktu widzenia Polaka piwami koncernowymi z zachodu typu Warsteiner, jakieś Becksy, Grolsche, Millery i tym podobne produkty. Na pewno przełomowymi piwami w moim przypadku były piwa z browaru Amber, czyli Żywe i Koźlak. Od tego się tak naprawdę zaczęło jakiekolwiek bardziej świadome poszukiwanie piw i stopniowe zainteresowanie tym tematem. Wtedy też w internecie odkryłem forum browar.biz, które było w tamtym czasie kopalnią wiedzy, a dalej już samoistnie poszło z górki.Także to chyba taka wrodzona ciekawość świata i nowych smaków leżała u podstaw mojej fascynacji piwami kraftowymi.

Niedawno wróciłeś z Wielkiej Brytanii, z tego co mówiłeś, przebywałeś w tym kraju także i wcześniej. Niejednokrotnie wspominałeś też o wyjazdach do USA. Jak z Twojej perspektywy wygląda rynek piwa w regionach, w których mieszkałeś w wymienionych państwach? Jak z dostępnością bardziej wymagających piw?

Właśnie mój pierwszy wyjazd do Anglii był na pewno kamieniem milowym w temacie poznawania innych piw niż jasny koncernowy lager. Pierwszy raz wyjechałem do Anglii mając bodajże 19 lat, chciałem zarobić wtedy na studia i swój pierwszy samochód. Przy okazji przypadkowo pierwszy raz wtedy próbowałem wszelkiego rodzaju ale (piwo górnej fermentacji – przyp. redakcja) i to był szok, że piwo może tak smakować, że może być nisko nagazowane i że jest po prostu inne niż to, co znałem wtedy pod pojęciem piwo. Dosłownie na przeciwko mieszkania, które wtedy wynajmowałem wraz ze znajomymi w Anglii mieliśmy genialny typowo angielski pub, w którym sprzedawano tylko lokalne ejle z hrabstwa Yorkshire lane w tradycyjny sposób z pompy, a nie z nalewaka. Wtedy to była dla nas raczej ciekawostka, ale po latach sprawdziłem oceny tego lokalu na portalu ratebeer.com i okazało się, że to był najlepiej oceniany pub w mieście Halifax, w którym wtedy mieszkałem. Także zupełnie przypadkowo za małolata miałem okazje pić naprawdę ciekawe lokalne piwa angielskie. Niestety w tamtym roku, gdy ponownie pojechałem do Halifaxu ten pub był już zlikwidowany. Natomiast teraz, już będąc świadomym freakiem piwnym, odkryłem kilka innych zupełnie fantastycznych pubów z lokalnymi piwami, w których, jeśli tylko czas na to pozwalał z chęcią bywałem.

Ameryka to już zupełnie inna historia, bo przede wszystkim gdy tam wyjeżdżałem, to posiadałem całkiem sporą wiedzę na temat piw. Dlatego zetknięcie się na żywo z takimi legendami jak piwa z Sierra Nevada, Dogfisha, Lagunitas, czy też dużo mniej popularnych browarów było cudownym przeżyciem. Ponieważ mieszkałem w Nowym Jorku, to tam nie trzeba się specjalnie wysilać, żeby znaleźć ciekawe pozycje. Miałem taki rytuał, że codziennie po pracy kupowałem inne kraftowe piwo i je degustowałem po przyjściu do domu. Nieskromnie powiem, że podczas pobytu w USA spróbowałem praktycznie większości ciekawych piw z tego regionu łącznie z kultowym Alaskan Smoked Porter itp.. Robiłem nawet notatki, co piłem i jak mi smakowało. Było tam opisanych około 150-180 pozycji, które miałem okazje wtedy próbować.

Dwie płyty solowe Hukosa - Ostrze Moich Oskarżeń z 2007 oraz legalny debiut z 2011, czyli Knajpa Upadłych Morderców

Dwie płyty solowe Hukosa – Ostrze Moich Oskarżeń z 2007 oraz legalny debiut z 2011, czyli Knajpa Upadłych Morderców

Mieszkając w Białymstoku, nie czujesz się nieco ograniczany, jeśli chodzi o dostępność piwa rzemieślniczego, szczególnie z takich browarów jak Artezan czy Pracownia Piwa?

Nie narzekam, bo mamy u nas w mieście świetnie zaopatrzony sklep piwny „Piwa świata” i docierają tam praktycznie wszystkie najciekawsze premiery piwne, szczególnie jeśli chodzi o polski rynek. Znam się tez z właścicielem i zawsze odkłada mi wszelkie nowości jakie się pojawiają.

Na swoim fanpage’u kilkanaście miesięcy temu zrobiłeś piwny ranking roku 2013. W kategorii „Piwo roku” na pierwszym miejscu umieściłeś Grand Prix z komentarzem „mój człowiek Czesław Dziełak i moje miasto Białystok górą”. Nie mogę w takim razie nie zapytać – znasz się prywatnie z Czesławem? Piłeś jakieś jego piwa domowe?

Bardziej się kojarzymy z widzenia z Czesławem Dziełakiem niż znamy, ale mieliśmy okazję porozmawiać np. podczas konkursów dla lokalnych piwowarów, które są regularnie od roku organizowane w naszym mieście. Nawet swego czasu podczas przerwy na papierosa na jednej z takich bitew sprzedałem mu swój pomysł na recepturę piwa. Konkretnie był to pils chmielony amerykańskimi chmielami z dodatkiem trawy żubrowej, czyli nawiązanie do naszego regionu i tego, z czym jesteśmy kojarzeni. Jeśli więc w końcu założy swój browar, czego mu serdecznie życzę, to może to wykorzysta, hehe. Swoją drogą nie dalej jak wczoraj spotkałem przypadkiem Czesława Dziełaka właśnie podczas zakupów w wyżej wspomnianym sklepie „Piwa świata”. Tutaj takie małe sprostowanie Czesław pochodzi z Podlasia, chociaż nie bezpośrednio z Białegostoku, ale bywa tu na tyle często, że chyba nie jest wielkim nadużyciem kojarzenie go z Białymstokiem. Co do jego piw to owszem miałem okazję nieoficjalnie próbować kilku jego piw domowych, o czym on sam pewnie nawet nie wie, hehe. W jaki sposób wszedłem w ich posiadania niestety musi pozostać tajemnicą z powodu chorych przepisów prawnych w naszym kraju.

Czy wśród polskich raperów znasz kogoś, kto również jest prawdziwym miłośnikiem piwa? Ja kojarzę tylko Proceente, który i tak propsuje w zasadzie tylko browary regionalne, pomijając zupełnie te rzemieślnicze.

Też od razu przyszedł mi na myśl Proceente, choć jak kiedyś u niego nocowałem i całą noc przegadaliśmy właśnie o piwach, to fakt, że skupia się on raczej na piwach regionalnych, ale coś tam jednak kojarzy. Poza nim to rzeczywiście ciężko kogoś wymienić, choć słyszałem, że Stasiak trochę się zna na piwach, czego pewnie efektem był pomysł na piwo Alkopoligamia. To akurat było piwo z browaru Witnica, czyli smakowo nic szczególnego, tylko obrandowane jako nowa marka Alkopoligamia, ale i tak props za ten pionierski pomysł. Poza tym sporo raperów wiedząc, że interesuję się mocno piwem, co jakiś czas pisze mi na facebooku, co akurat mieli okazje pić i pytają, co sądzę o danym piwie. Swego czasu np. z producentem muzycznym BobAirem prowadziliśmy intensywne nocne rozmowy na temat piw i mam nadzieje, że mogłem mu służyć radą.

Załóżmy, że jakiś browar rzemieślniczy zwraca się do Ciebie z propozycją współpracy, choćby na zasadzie product endorsement. Skorzystałbyś z takiej propozycji? Jeśli tak, jakie warunki musiałyby być spełnione?

Bardzo chętnie i nie widziałbym w tym żadnego przypału, wręcz czułbym się zaszczycony mogąc pomóc w promocji ciekawych piw. Chyba właśnie bardziej bym nawet podszedł do tego jako swego rodzaju misji edukacyjnej, niż czysto biznesowo. Także jeśli tylko będzie okazja, to z wielką chęcią sprzedam się (hehe), wchodząc we współpracę z jakimś browarem rzemieślniczym, czy regionalnym. Oby to tylko nie był koncern piwowarski, a producent piw, które na prawdę zdarza mi się pić na co dzień.

O ile mi wiadomo, piwowarem domowym nie jesteś, mimo, że bardzo interesujesz się piwem. Nie myślałeś nigdy, żeby rozszerzyć swoje hobby o ten element? Czy po prostu istniały jakieś powody, które na to nie pozwalały, jak np. brak czasu?

Ja swego czasu bardzo dużo czytałem na temat produkcji piwa w domu i pewnie jestem całkiem niezłym teoretykiem, bo w teorii znam te wszystkie niuanse na temat zacierania, filtracji, chmielenia itp.. Tylko właśnie jak sam zauważyłeś, nigdy nie przeszedłem do praktyki z powodu wiecznego  braku czasu. Znam natomiast wielu piwowarów domowych i miałem propozycje uczestniczenia w warzeniu piwa i jeśli tylko czas na to pozwoli na pewno w końcu skorzystam, a może i kiedyś sam podejmę próby uwarzenia swojego piwa. Nawet wiem, jakie piwo chciałbym zrobić na początek. Byłoby to wędzone India Black Ale chmielone na aromat chmielami Citra i Simcoe. Bo uwielbiam piwa wędzone, uwielbiam wszelkiej maści india pale ale, zarówno klasyczne jak i w wersji ciemnej, uwielbiam amerykańskie chmiele. A piwo byłoby czarne, bo muzyka, którą się zajmuje wywodzi się od Afroamerykanów, hehe.

W prywatnej rozmowie ze mną, wspomniałeś o ciekawym piwnym znalezisku we własnym garażu. Mógłbyś przybliżyć sprawę Czytelnikom? Bo myślę, że jest to naprawdę interesujące.

Tak, to prawda ostatnio robiąc porządki w garażu znalazłem bardzo dużo rzeczy związanych z Browarem Dojlidy, z czasów zanim został wykupiony przez koncern. Moi rodzice, zanim wyjechali do Stanów, zajmowali się gastronomią, więc siłą rzeczy współpracowali z browarem Dojlidy. No więc w swoim garażu znalazłem ponad sto butelek po nie istniejących już piwach typu Łoś, Herbowe, Magnat, Porter, Złote itp. Poza tym ponad 200 podstawek pod piwo, oryginalne skrzynki na butelki i jako wisienka na torcie, nieotwarte piwo Dojlidy Porter. To piwo ma pewnie z 15 lat i to prawdziwy rarytas. Zamierzam je wypić 27 marca w dniu moich urodzin. Mógłbym je pewnie sprzedać za całkiem niezła kasę, ale szkoda mi takiego skarbu.

Źródło: www.eichfeld.de

Źródło: www.eichfeld.de

W wywiadzie dla Popkillera wspomniałeś o swoich ulubionych stylach piwnych, czyli o porterze bałtyckim lub RIS-ie w okresie zimowym oraz o American IPA na cieplejsze dni. Czy od tej pory coś w tej kwestii się zmieniło?

Nadal na zimę lubię wypić porter bałtycki, albo RISa, a na lato dobrze nachmielone India Pale Ale. Poza tym całosezonowo uwielbiam wszelkiego rodzaju stouty i jak wspomniałem różne wariacje na temat piw wędzonych. Polecam wszystkim spróbować kiedyś jakiegoś piwa wędzonego na przykład klasyki, czyli niemieckiego piwa Schlenkerla z browaru w Bambergu, bo wiele osób może być w szoku, że piwo może smakować szynką albo oscypkiem. To bardzo otwierające umysł doświadczenie smakowe.

 Jakie piwa zrobiły na Tobie największe wrażenie?

Zdecydowanie najbardziej w pamięć wryło mi się Beczkowe Mocne z browaru Sulimar, hehe. Nigdy nie piłem tak koszmarnie podłego piwa. Choć bardzo rzadko zdarza mi się wylewać piwo do zlewu, to w tym przypadku niestety tak musiałem zrobić. Ból był tym większy, że pamiętam, że wtedy kupiłem chyba od razu 4 sztuki tego cuda i po kilku łykach wszystkie zakończyły swój żywot w kanalizacji. A tak zupełnie poważnie to chyba nie mam jakiegoś swojego świętego Graala wśród piw. Ostatnio bardzo mocno skupiam się na polskim rynku piwowarskim, bo czuję dumę, gdy widzę, jak prężnie się to wszystko u nas rozwija i jak rewolucja piwna zatacza coraz szersze kręgi. Cieszę się, że od samego początku mogłem być tego częścią jako obserwator i degustator. Ostatnio dużym uznaniem darzę piwa z browaru Doctor Brew, bo praktycznie każde ich piwo jest co najmniej ciekawe. Choć nigdy nie piłem osobiście na przykład Westvleteren XII, które jest uznawane za najlepsze piwo świata, to znam kilka osób, które je piły, w tym między innymi Czesław Dziełak i wypowiadały się o nim raczej z dystansem. Więc po prostu staram się cały czas odkrywać nowe smaki i nowe piwa, a z przymrużeniem oka traktować opinie o najwybitniejszych piwach świata.

Na koniec muszę spytać o nową płytę. Kiedy w końcu ujrzy światło dzienne?

Jedna płyta, czyli „Wielkie Wojny Małych Ludzi” jest gotowa i czeka tylko na decyzję mojej wytwórni Step Records kiedy znajdą na to wolny termin wydawniczy, natomiast już zacząłem nagrywać kolejną produkcję, także jeśli już ruszę z kopyta to od razu z podwójnym uderzeniem. Także chwilowo moja mniejsza aktywność muzyczna to tylko cisza przed burzą.

Categories: Wywiady

Dekalog picia piwa w plenerze. Pij z głową! » « Odnaleźć się w świecie DOBREGO piwa [FELIETON]

2 Comments

  1. to jest ten raper co nagrywa dla step records i dla tego musi jeździć do UK na zmywak?

    • Adrian Ogłoza

      3 kwietnia 2015 — 21:05

      Nagrywa dla Stepu, ale chyba nie z tego powodu jeździ do UK do pracy. Nie na zmywak, ma inne zajęcie.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Copyright © 2017 Piwny Rap

Theme by Anders NorenUp ↑

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress