Łódzkie piwa w łódzkich plenerach

Degustacja dwóch ciekawych łódzkich piw w świetnych łódzkich plenerach.

Ostatnia sobota była po prostu dniem pięknym. Bardzo ciepło, słonecznie – któż tego nie lubi? Takie warunki pozwoliły mi w końcu wybrać się na degustację plenerową. Ponieważ wszystkie piwa, które chciałem wypić, były uwarzone przez łódzkie browary, postanowiłem udać się w jakieś szczególne miejsce miasta włókniarzy.

Łódzkie plenery

W Łodzi znam dwa takie obszary, gdzie trochę oddalając się od centrum, można wyciszyć się i odpocząć od wielkomiejskiego zgiełku. Co ciekawe znajdują się one na przeciwległych krańcach miasta i są do siebie bliźniaczo podobne. Jednym z tych miejsc jest Las Łagiewnicki (jeden z największych europejskich kompleksów leśnych znajdujący się w granicach miasta) wraz z okolicą oraz Ruda Pabianicka. Czym się one charakteryzują? Obszarem leśnym, dużymi stawami przeznaczonymi do celów rekreacyjnych oraz znacznymi wzniesieniami, które są doskonałymi punktami widokowymi na centrum miasta. Clou mojej sobotniej wycieczki była Rudzka Górka.

Wróćmy do piwa. Ze sobą wziąłem Niezłe Ziółko z Browaru Piwoteka oraz Włókiennicze z Księżego Młyna. Pierwotnie miałem w planach jeszcze Porter Łódzki, ale w ten upał męczyłbym się z nim tylko. Chociaż to nieco zaburzyło moją koncepcję degustacji. Gdybym zabrał tego „bałtyka” miałbym piwa z trzech różnych typów browaru – browaru kontraktowego (Piwoteka), browaru rzemieślniczego/restauracyjnego (Księży Młyn) oraz browaru regionalnego (Browary Łódzkie). Skończyło się na tych dwóch pierwszych.

Niezłe Ziółko (Browar Piwoteka)

Niezłe Ziółko z Piwoteki to saison, do którego wykorzystano polskie zioła w wersji świeżej. Piwo opakowano w butelkę ze świetną etykietą (o nowych etykietach Piwoteki wspominałem już TUTAJ). Ma w sobie łódzki klimat, odwołując się do Rynku Bałuckiego i Centralu. „Ziółko” uwarzono w Janie Olbrachcie w Piotrkowie. Użyto aż czterech gatunków chmielu – Marynki, East Kent Goldings, Żateckiego (znanego też jako Saaz) oraz Styrian Goldings. Natomiast zioła to: tymianek, rozmaryn i szałwia. Co z tego wynikło?

Piwo nalewa się z dość obfitą pianą. Kolor trunku jest jasny z dużym zmętnieniem. Aromat jest zdominowany przez szałwię, co mi akurat przeszkadza. Mam wrażenie jakbym wąchał pastę do zębów. W tym aspekcie nie jestem zadowolony, choć trzeba przyznać, że z czasem można wychwycić i inne zapachy, ale i tak są one bardzo delikatne. Szkoda, że chmielu nie czuję prawie wcale. Natomiast doznania smakowe to już inna bajka. Do głosu dochodzą pozostałe zioła, czuć także leciutkie muśnięcie goryczki. Pije się je dobrze, szybko gasząc pragnienie, co jest też wynikiem wysokiego nagazowania. W całości brakuje mi fenolowych nut, pochodzących od drożdży. Może to dlatego, że aromat został przykryty przez szałwię. Nawet dobre to piwo, ale liczyłem na więcej.

Włókiennicze (Księży Młyn)

Włókiennicze z Księżego Młyna również bardzo silnie odwołuje się do łódzkich akcentów. Widać to na każdym kroku. Nazwa piwa, nazwa browaru, etykieta, chwalenie się wykorzystaniem bardzo dobrej jakościowo łódzkiej wody. Jest to zarazem mój pierwszy kontakt z tym browarem, trochę wstyd, ale jeszcze to nadrobię. Degustowany napój to Extra Special Bitter. Niejeden z świadomych piwoszy pewnie powie, że to nic specjalnego. Mnie natomiast strasznie dobrych bitterów brakuje na polskim rynku. Jak ten styl wypadł w przypadku łódzkiego browaru?

Włókiennicze jest barwy ciemnej miedzi. Ma niską pianę, co spowodowane jest niskim nagazowaniem. W aromacie jest bardzo dobrze. Przyjemne kwiatowe nuty chmielu z karmelem w tle. Zapach naprawdę przypadł mi do gustu. Pierwsze smakowe odczucia to karmel, szybko jednak przełamany krótką, średnią goryczką. Wraz z degustacją wychwycić można ciasteczkowość, może nawet orzechy. To piwo nastawione na silną podbudowę słodową, ale z wyraźnymi akcentami chmielowymi. Jestem bardzo zadowolony, że mogłem się go napić. Trzeba będzie w końcu odwiedzić browar.

Oba piwa tutaj opisane nie są czymś standardowym na polskiej scenie rzemieślniczej. Niezłe Ziółko swoją wartość dodaną oparło na świeżych polskich przyprawach – wyszło nie do końca tak, jakbym tego chciał, choć ogólnie na plus. Księży Młyn z kolei pokazał, że „nudne” style można zrobić w bardzo dobrej jakości. Łódź kreuje? W piwowarstwie również!

Tutaj jeszcze zdjęcia z soboty:

Tor saneczkowy na Rudzkiej Górze

Tor saneczkowy na Rudzkiej Górze

Nowy browar powstający niedaleko Rudzkiej Góry

Nowy browar powstający niedaleko Rudzkiej Góry

Categories: Degustacje

Anatomia piwa. Co oceniać w piwie? » « Filmowe evergreeny przy piwie

1 Comment

  1. Po jakimkolwiek porterze bałtyckim pitym podczas upału bałbym się schodzić nawet z górki w parku Baden-Powella, a co dopiero z Rudzkiej Górki, która ma o wiele bardziej strome podejścia.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Copyright © 2020 Piwny Rap

Theme by Anders NorenUp ↑

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress