V.A. "Albo inaczej", Alkopoligamia 2015

V.A. „Albo inaczej”, Alkopoligamia 2015

Projekt Albo inaczej to coś to zmieni (w zasadzie już zmienia) oblicze polskiej muzyki rozrywkowej. W swojej formie to najwyższa jakość. Gdzie drzemie jego innowacyjność?

Zamysł projektu był prosty. Dajmy teksty polskich hiphopowych klasyków do zaśpiewania przez prawdziwe gwiazdy wielkiego formatu. Odrzućmy banalnie prosty bit na rzecz pełnowymiarowego big bandu. Połączmy hiphopową wrażliwość ze zjawiskowymi wokalami i jazzowym brzmieniem. Brzmi cudnie, prawda?

I cudnie rzeczywiście jest. Już pierwszy singiel z płyty Albo inaczej pokazał, że to brzmi zachwycająco. Zaczęło się od Andrzeja Dąbrowskiego i tekstu Pezeta z czasów „Muzyki klasycznej” do utworu „Re-fleksje”. Nie trzeba mówić hiphopowcom, jak pionierskim projektem był pierwszy album w klasycznym ujęciu raper/producent duetu Pezet/Noon. Wartość wersów w tym numerze jest ogromna. Nic dziwnego, że interpretacja pana Dąbrowskiego chwyciła. Potem poszło z górki. Inni wybitni muzycy polskiej sceny z chęcią akceptowali zaproszenia wytwórni Alkopoligamia, odpowiedzialnej za Albo inaczej.

Umówmy się – hip hop jest bardzo prostym gatunkiem muzycznym. Jest mi szczególnie bliski, ponieważ na nim się wychowałem, poza tym – dla mnie najważniejsze jest przesłanie, emocje towarzyszące raperowi podczas pisania, jak i nagrywania. Czasem mam jednak ochotę posłuchać czegoś bardziej ambitnego stricte muzycznie. Zdarza się, że natrafiam na piękny wokal, imponujący podkład, ale… teksty… leżą. Kolejne powielane banały o miłości, bla bla bla. Na projekcie Albo inaczej jest po prostu inaczej.

Dostajemy pełnokrwistą muzykę z pięknym śpiewem, swingującym wykonaniem i angażującym słuchacza przekazem. To coś, co oddziałuje na wszystkie nasze zmysły, wzbudza emocje. Świetnym tego przykładem jest utwór „Stres” z tekstem Eldo, wykonany przez Felicjana Andrzejczaka. Przez cały czas jego trwania słuchaczowi towarzyszy sinusoida emocjonalna, niebotyczne wrażenie robi niepokojący refren.

Nie chcę tak po kolei rozpisywać kawałki. Napiszę tylko, że każdy z nich jest zwyczajnie wyborny. Mogłoby być takich interpretacji muzycznych o wiele więcej, ale dostajemy ich na razie tylko osiem. Na razie, bo są już plany, aby na jednej płycie w takiej formule nie skończyć. Zobaczymy.

Z hip-hopu zostały tylko teksty, ale za to jakie! Oprócz nich jakieś dodatkowe smaczki, typu Wodecki śpiewający „Improwizacja godna emsi” czy wzbudzające mimowolnie uśmiech „Przydałby się jakiś melanż” u Dąbrowskiego. Ta muzyka przypomina mi dawne czasy, gdyż jak nic pasuje mi ona do gry Mafia, gdzie większość utworów z Albo inaczej mogłaby się znaleźć.

Albo inaczej to projekt wyborny, wielki, wiekopomny i jeszcze pewnie kilka przymiotników na literę „w” by się znalazło. Po taką muzykę powinien sięgnąć każdy. To zupełnie nowatorska rzecz, mam nadzieję, że kiedyś będą o niej mówić w szkołach, a obciachem będzie jej nie znać. GUS będzie podawał statystyki dotyczące patologii, gdzie jednym z kryterium będzie nieznanie płyty Albo inaczej.