Picie piwo nie zawsze jest prostą sprawą. Człowiek wraz ze zdobywaniem wiedzy na temat tego napoju może nabrać pewnych wątpliwości. Świat piwa jest niezwykle bogaty, nic więc dziwnego że podejść do jego spożywania jest bardzo dużo.

 

Ile piwa pić podczas jednego wieczoru?

Jeśli piwo pijemy w celach poznawczych, powinniśmy się ograniczyć do maksymalnie 3-4 półlitrowych szklanek w ciągu jednej sesji degustacyjnej. Oczywiście wszystko zależy od stylu wypijanego trunku. Bez większego trudu uda nam się wypić 4 różne grodziskie przy zachowaniu zdolności sensorycznych. Trudno mi sobie natomiast wyobrazić w pełni świadome wypicie takiej ilości porterów bałtyckich. Ba, ciężko sobie wyobrazić wstanie następnego dnia bez bólu głowy.

Piwa w stylu grodziskim możemy wypić więcej niż np. porterów bałtyckich (źródło zdjęcia: mojepiwa.pl)

Piwa w stylu grodziskim możemy wypić więcej niż np. porterów bałtyckich (źródło zdjęcia: mojepiwa.pl)

Jakie piwa pić?

Sam najczęściej staram się wybierać piwa wybitnie degustacyjne. To one sprawiają mi największą radość. Jednak nie zawsze mogę sobie na to pozwolić. Powodów jest wiele, na czele z ceną takiego piwa oraz z jego dostępnością. Na obie te rzeczy wpływ ma fakt, że najciekawsze piwa są dziełem – nieco uogólniając – najmniejszych browarów. To swoista piwna nisza. Dlatego najważniejszą zasadą jest różnorodność. Picie od jasnych lagerów po Russian Imperial Stouty. To powoduje, że jesteśmy na bieżąco z sytuacją na rynku oraz że nasz zmysł poznawczy jest stymulowany przez różne smakowo-zapachowe bodźce.

Jak dobrać piwo do sytuacji?

Akurat dla mnie najbardziej komfortową sytuacją byłoby spotkanie w multitapie z podobnymi do mnie pasjonatami. Niestety to odbywa się bardzo sporadycznie. Często za to zdarzają mi się spontaniczne wizyty „mało piwnych”  znajomych i wówczas raczę się pierwszymi lepszymi piwami. Chyba zdajecie sobie sprawę, że poszukiwanie na umór piwa światowej klasy mogłoby zniechęcić znajomych do odwiedzania mnie. Po prostu bywa, że trzeba obejść się smakiem, w końcu piwo nie zawsze musi być na pierwszym planie. Nawet dla wielkiego piwosza.

Czy gardzić wszelkiej maści koncerniakami?

To przypadłość którą często widzę u osób dopiero co wchodzących w piwny świat. Bo tylko małe jest piękne, to co wielkie jest be. Na szczęście świat nie jest czarno-biały i wielki koncern także potrafi uwarzyć coś dobrego. Wśród światowych marek należy wyróżnić choćby Guinnessa czy Paulanera albo nawet kilka z brytyjskich wyrobów dostępnych swego czasu w Lidlu. Polskie godne polecenia koncerniaki to Żywiec Porter, Brackie, Książęce Ciemne i Ryżowe (Pszeniczne, Burgundowe i Czerwony Lager to lipa) oraz ewentualnie Bocka z Grupy Żywiec. Część z wymienionych niczym nie ustępuje najlepszym piwom w danym stylu.

Ile razy pić dane piwo?

Tutaj pojawia się kwestia dyskusyjna. Część osób uważa, że za każdym razem powinno się pić coś innego. W pewnym tylko stopniu się z tym zgadzam. Wiele przypadków pokazuje, że – szczególnie w browarnictwie rzemieślniczym – każda warka jest inna. Dlatego co jakiś czas staram się odświeżyć pamięć na temat jakiegoś piwa, ewentualnie korygując jego obraz o nowe cechy. Pozwala to na wybadanie, czy browar naprawił swojego błędy lub czy być może użyto innych surowców do produkcji. Niektóre browary za to dbają o powtarzalność i dlatego też część piw to tzw. pewniaki, czyli marki na które zawsze można liczyć, a to z kolei łączy się z punktem „Jak dobrać piwo do sytuacji?”.

Czy koniecznie musimy pić piwo w szkle tradycyjnym dla danego stylu?

Nie jestem piwnym konserwatystą, dlatego od razu odpowiadam nie. Ja każde piwo mogę wypić w „tulipanie”, bo jak dla mnie jest to najlepsze szło degustacyjne. Oczywiście cenię sobie tradycję i gdy tylko mam możliwość, to biorę odpowiednie szkło, ale nie jest to priorytet. Jest nim natomiast wydobycie z piwa wszystkich niuansów, a do tego nie każde szkło pasuje.

Taki pokal w zupełności mi wystarcza (źródło obrazka: pitrasimy.eu)

Taki pokal w zupełności mi wystarcza (źródło obrazka: pitrasimy.eu)

Czy można pić piwo wprost z butelki?

I tak, i nie. Nie jestem przeciwnikiem picia prosto z butelki, ale są przypadki, że jest to zabronione. Przykładem jest choćby piwo domowe z dużą ilością osadu drożdżowego, który powinien zostać na spodzie butelki. Uwierzcie mi, że potrafi być go naprawdę sporo, a to może zdominować profil smakowy. Nie wyobrażam sobie też picia piwa w którymś z degustacyjnych stylów wprost z butelki w normalnych okolicznościach.

Źródło obrazka: piwo.org

Źródło obrazka: piwo.org

 

Pamiętajcie, nie dajcie się zwariować. Trzymanie się sztywnych zasad może zabić przyjemność picia piwa. Jednak są pewne reguły, które raczej pomagają uprzyjemnić nam czas spędzony z pokalem w dłoni. W końcu piwo jest dla człowieka, ale nie odwrotnie.