IMG_0131

Premiera Grand Championa znów miała wielki rozgłos. Widać, że to wciąż wyjątkowe wydarzenie dla piwoszy. Choć pojawiały się też wcześniej głosy, że przecież w obliczu piwnej rewolucji taki dubbel to nic niezwykłego. Jak wypada wersja butelkowa Grand Championa 2014?

Dla mnie premiera kolejnego zwycięskiego piwa w konkursie Birofilia jest czymś niezwykłym. Sam jestem piwowarem domowym i bez dwóch zdań moim marzeniem jest znalezienie się w tym samym miejscu, gdzie dwa razy z rzędu był Czesław Dziełak. To również jest pewnego rodzaju magia akurat w przypadku tegorocznego Grand Championa. Po raz drugi piwo jest efektem receptury Czesława, a sama nazwa stylu uwarzonego piwa wskazuje na podwójność. To tym bardziej zwiększało nasze oczekiwanie na Mikołajki w tym roku. Chcieliśmy się przekonać, czy mistrz rzeczywiście obroni swój tytuł.

Grand Champion 2013, czyli piwo w stylu Imperial IPA było czymś, co pokochałem z miejsca. Piłem je kilka razy i zawsze byłem usatysfakcjonowany, mimo że w międzyczasie próbowałem innych piw z tego gatunku. No i oczywiście cena 5,99 zł – a w promocji przez pewien czas nawet 4,99 zł – robiła swoje.

Tym razem otrzymaliśmy piwo opakowane w butelkę 0,33 litra. Cena wyniosła 3,99 zł, czyli całkiem w porządku. Ale jednak nie ona się liczy w przypadku Grand Championa. Dubbel Cieszyński ma ekstrakt 18 stopni BLG, 8,5% alkoholu i 17 IBU. Wysokie odfermentowanie jest rzeczą typową dla stylu, a to wszystko przez dodanie syropu kandyzowanego. Goryczka jest niska, bo taka własnie być powinna.

Czas w końcu otworzyć butelkę.

IMG_0143

Już na początku jedna rzecz mi nie pasuje. Chodzi o pianę, która – mimo że obfita – znika szybko, sycząc. Zostaje jej niewielka warstwa, która na szczęście utrzymuje się już do końca picia. Jest na to jednak usprawiedliwienie. Chodzi o wysoką zawartość alkoholu, a ten akurat wpływa niszcząco na pianę. Piwo ma barwę ciemnobrunatną.

W zapachu wyróżnia się przede wszystkim banan, taki dojrzały banan. Wyczuwam również delikatną czekoladowość oraz trochę taki ostry aromat przypraw. I wszystko byłoby nieźle, gdyby nie wyraźny alkohol.

Niestety ten alkohol przeszkadza w piciu, bo w smaku jest on jeszcze bardziej wyczuwalny. Goryczka występuje, ale pochodzi właśnie od alkoholu. Piwo nie jest pijalne, ale też takie nie powinno być. W końcu do dubbel, który jest przeznaczony do powolnego sączenia. To styl degustacyjny. Mimo to, alkoholowość zwyczajnie odrzuca. O ile jeszcze w aromacie czuć jakąś wielowymiarowość, w smaku alkohol zdominował wszystko.

Piwo powinno zdecydowanie dłużej leżakować, bo od warzenia do premiery w Mikołajki minęły ledwo 3 miesiące. To stanowczo za mało. Oczywiście można sobie kupić kilka butelek więcej i wrzucić do piwnicy na parę miesięcy, to sporo da. Pytanie, czy na tyle, by Grand Champion 2014 był dobrym piwem? Bo na razie jest bardzo przeciętnie.