Dziś podróż przez twórczość jednego z najlepszych zespołów polskiego rapu. Fenomen na trwałe zapisał się w historii naszej kultury, choć dam głowę, że niektórzy z nowych słuchaczy rapu nie słyszeli o tej grupie wcześniej.

Rozwój twórczości Feno jest bardzo prosty, jednoznaczny, a zarazem wiele mówiący. Wystarczy posłuchać płyt zespołu w chronologicznej kolejności. Album „Efekt” jest bardzo idealistyczny. „Sam na sam” to już spojrzenie realisty, może już nawet pesymisty, walka ze światem. „Outsider” – jak sama nazwa wskazuje – to alienacja i pogodzenie się z własnym losem, patrzenie na bieg wydarzeń z boku. Po tym właściwie zakończyła się historia rapowej grupy z warszawskich Jelonek.

„Efekt” (2001, Blend Records)

Ten album mógł ujrzeć światło dzienne m.in. dzięki sukcesowi numeru „Szansa”, który znalazł się na ścieżce dźwiękowej filmu „To my, rugbiści”. Jest to prawdziwy klasyk polskiego rapu, dla wielu pierwsza kupiona płyta, do dziś stojąca na półce. Płyta młodych idealistów, dla których największymi wartościami w życiu są: przyjaźń, walka o spełnianie marzeń, wsparcie bliskich. Recenzenci pisali, że Fenomen to coś między Molestą a Grammatikiem. Istotnie coś w tym jest – osiedlowy klimat łączył się z bardziej refleksyjnymi przemyśleniami. Rok 2001 to także początek większego zainteresowania mediów hip-hopem. Utwór „Sensacja” nawiązuje do programu Rower Błażeja, kiedy to gośćmi specjalnymi byli Eldo i Spinache. Na koniec poproszono ich o pokazanie hip-hopowego pożegnania i robiono z hip-hopu sensację właśnie. Na tym albumie mieliśmy jeszcze pełny skład zespołu – czyli Ekonoma, Żółfia, Ziaję i Mazsę.

„Sam na sam” (2003, Blend Records)

Jest to pozycja dla mnie szczególnie ważna. Można powiedzieć, że od singla „Ludzie przeciwko ludziom” zaczęła się moja przygoda z rapem. Ten utwór miał świetną rotację w radiu i stacjach muzycznych. Jego myślą przewodnią jest cytat z „Medalionów” Zofii Nałkowskiej  „Ludzie ludziom zgotowali ten los”. Cały album w zasadzie jest o tym. To walka z trudnościami, pokazanie wad otaczającej nas rzeczywistości, przedstawienie zmian we własnym życiu. Tym razem Ziaja nie pojawił się na płycie, podobnie zresztą było w przypadku następnej płyty. Mazsa został odciążony w produkcji podkładów przez innych bitmejkerów. Ciekawostką jest fakt, że bit Volta do tytułowego utworu przez pomyłkę znalazł się także w numerze „Rzeczywisty film” na drugim „Autentyku” Vienia i Pelego. Tutaj też pojawił się całkiem zgrabnie poprowadzony storytelling z sokołem noweli w postaci banknotu w „Stówie”.

„Outsider” (2007, My Music)

Po wydaniu „Sam na sam” zespół przez dość długi czas nie był aktywny na scenie. W końcu jednak ujawniona została informacja, że Fenomen wyda następną płytę w krytykowanej wytwórni My Music. Krytykowanej, bo jest to spadkobierczyni hip-hopolowego UMC. Jednakże ten fakt nie wpłynął na spłycenie tekstów, ani na skomercjalizowanie podkładów. Wręcz przeciwnie. W kwestii bitów postawionego zrobić coś nowego. Zostały one najpierw stworzone w tradycyjny sposób, potem na nowo zagrano je  na żywo przez zespół kierowany przez duet Stereotypy. „Outsider” nie odniósł jednak większego sukcesu, tekstowo nie miał już takiej świeżości i mocy jak dwa poprzednie krążki. Żaden z numerów nie był przebojowy, jak poprzednio „Szansa” czy „Ludzie przeciwko ludziom”. Wykorzystano znane patenty na utwory – o bezsenności, o swoim mieście, powrocie do gry. Być może dobrze, że po „Outsiderze” Fenomen zniknął ze polskiej sceny hip-hopowej. Kilka lat temu chciał na nią wrócić Żółf i zbyt dobrze to nie wyglądało…