Wraz z wzrostem zainteresowania i nabywaniem wiedzy w danej dziedzinie zmienia się nasz stosunek do niej. Człowiek przechodzi przez pewne fazy, które zazwyczaj typowe dla ogółu. Przypomina to trochę cykl życia produktu, ale nie do końca. Oto cykl życia piwosza. 

Cykl życia produktu (źródło obrazka: www.mmstargard.pl)

Cykl życia produktu (źródło obrazka: www.mmstargard.pl)

I faza

Pijesz to co reszta, czyli to co zaserwują nam koncerny. Piwo jest dobre wtedy, kiedy dobrze wchodzi. To znaczy jest jak najbardziej bezsmakowe. Co ciekawe, twierdzisz, że odróżnisz Tatrę od Harnasia lub Żywca od Tyskiego. Znajomi oceniają Cię przez pryzmat marki najczęściej wypijanego piwa. Dlatego starasz się pić te dwa ostatnie z wymienionych niż pierwsze z nich. Jeśli pozwolisz sobie na tak zacne, luksusowe trunki jak chemiczny Desperados, rośniesz w oczach kolegów. Także dziewczyny chętniej do Ciebie podchodzą, prosząc o łyk. Przecież „zwykłe piwo jest takie gorzkie”. Na imprezę kupujesz dwa czteropaki jakiegokolwiek piwa, które akurat jest w promocji w markecie. Oczywiście chodzi o markowe trunki, dyskontowe typu VIP odpadają. No bo jak to? W życiu takiego świństwa nie wypijesz. Chyba że nic innego na imprezie nie zostanie, a stacja benzynowa daleko. Piwo pijesz bezrefleksyjnie, w butelce lub w puszcze, przelewanie do szklanki jest dla Ciebie nonsensem. I tak ciągnie się Twoje życie.

Takie dwa i wszystko gra!

Takie dwa i wszystko gra!

II faza

Tutaj pojawia się punkt przegięcia, czyli jakieś wydarzenia zmienia bieg Twojego piwnego życia. Skręcasz z drogi do zatracenia w uliczkę z napisem „Dobre Piwo”. Co może być takim punktem? Duża część osób spróbuje Książęce Ciemne i ze zdziwieniem stwierdzi, że piwo może być ciemne i jeszcze nawet smakować. Inni wezmą od kolegi łyka Ataku Chmielu i dostaną olśnienia. Choć znam i takich, którzy stwierdzili, że wyrób Pinty jest najgorszym piwem na świecie. Jeszcze inni zaczną zagłębiać się w filmikach Kopyra, po obejrzeniu Wielkiego Testu Piw z Biedronki. Może niektórzy – ci co lubią czytać – będą zszokowani przeczytawszy jakąś książkę okołopiwną. Tak czy inaczej, będzie to na pewno wydarzenie, które sprawi, że nabierzesz wątpliwości. Jeśli będziesz wystarczająco inteligentny, będziesz chciał je rozwiać, zagłębiając się w piwny świat.

III faza

Wypijasz parę lepszych piwek i już uważasz się za znawcę, przynajmniej wśród swoich kolegów. Zaczynasz gardzić wszystkimi koncerniakami, wszakże musisz znaleźć sobie wroga. Sam wstydzisz się tego, że piłeś wyroby Wielkiej Trójki w przeszłości. Nie robi na Tobie wrażenia piwo za 5 zł. Od teraz jest to normalne, choć boisz się dać dyszkę za jakieś importowane piwo. Jeszcze nie teraz. W końcu dobrych marek w okolicach 5 zł jest multum. Masz na wszystko czas.

IV faza

Zostajesz piwnym świrem. Liczą się dla Ciebie przede wszystkim doznania, jakie może dać Ci jedna butelka. Cena gra drugorzędną rolę. Jesteś znany w sklepach specjalistycznych w całym mieście. Oczekujesz na piwne premiery. Grodziskie wędzone dymem z drewna jabłoni od Artezana to absolutne must have. W razie czego możesz przejechać pół Polski by się tego napić. To nie jest wielki problem. Jeśli odbiło Ci zupełnie, zaczynasz warzyć piwo w domu. Wysyłasz je później na wszelkie możliwe konkursy dla piwowarów domowych. Zaczynasz zwozić butelki od swoich znajomych. Terminy DMS i diacetyl znaczą dla Ciebie tyle co atak bombowy i zabijanie w imię religii. Potrafisz kłócić się godzinami na forum internetowym, czy w piwie X był obecny aromat starego chmielu. Czytasz anglojęzyczną literaturę o piwie. Ponieważ Twój angielski nie jest wystarczająco dobry, zapisujesz się do szkoły językowej. W czasie zajęć pytasz się lektora, jak po angielsku jest „kwas izowalerianowy”. W końcu niedługo zaczniesz prowadzić videobloga po angielsku i takie terminy są Ci jak najbardziej potrzebne.

Dla Ciebie to coś więcej niż Gwiazdka!

Dla Ciebie to coś więcej niż Gwiazdka!

Ewentualna V faza

Wypiłeś i sam stworzyłeś tyle gatunków piw, że czujesz się znudzony. Picie piwa nie jest już dla Ciebie tym co kiedyś. W tej branży osiągnąłeś wiele. Chcesz robić coś dalej. Smakował Ci Whisky Extra Stout od AleBrowaru. Zaczynasz edukować się w kwestii whisky. Może teraz to będzie Twój ulubiony napój? Jedno jest pewne – już nigdy nie wrócisz do koncernowych wysokoodfermentowanych lagerów.