Źródło: voiceofsandiego.org

Źródło: voiceofsandiego.org

Polskie piwowarstwo prawdopodobnie nigdy nie było w lepszej sytuacji niż obecnie. Ale czy na wszystko możemy patrzeć przez różowe okulary? Jakie są plusy, a jakie minusy piwowarstwa w Polsce?

Obecny szał na piwa rzemieślnicze i cała otoczka związana z nim, którą nazywamy piwną rewolucją, nie byłyby takie intensywne, gdyby nie… koncerny. To właśnie one doprowadziły do takiego stanu, że przez długi czas zwykły Polak nie znał innego piwa niż jasne pełne. Dla wielu – w tym i dla autora tekstu – czymś innowacyjnym było wprowadzenie na szeroki rynek piwa ciemnego. Dlatego każde piwo wyłamujące się z eurolagerowego schematu było niczym róża wyrosła na betonie. W innych krajach sytuacja jest nieco inna. Niemcy i Wielka Brytania to państwa, które  mogą pochwalić się kilkoma bardziej degustacyjnymi stylami, dostępnymi dla ogółu ludności. Dlatego coś nowego niekoniecznie przyjmuje się tam tak jak w Polsce.

Doszliśmy już do takiego poziomu społecznego dobrobytu, że możemy sobie pozwolić na kupowanie rzeczy od małych wytwórców. Dotyczy to także piwa. Wiele jest takich osób, dla których rzeczy produkowane masowo, automatycznie są gorszej jakości. Wolą zapłacić więcej, ale chcą otrzymać coś bogatszego w smaku. Piwna rewolucja dzięki temu zbiera coraz to większe żniwa.

Browary rzemieślnicze vs. kontraktowcy

Źródło: blogs.perceptionsystem.com

Źródło: blogs.perceptionsystem.com

Plusem jest to, że otwierają się nowe browary rzemieślnicze. I to w całkiem sporych ilościach. Pokazuje to, że w Polsce może coś się udać i są pasjonaci, którzy są w stanie zaryzykować i stawić czoła wyzwaniom. Pojawiają się też inicjatywy kontraktowe. Jest ich całe mnóstwo, a to również jest dowód na to, że piwny biznes jest po prostu opłacalny. Niestety są kontraktowcy, którzy nawet nie próbują warzyć czegoś nowego na rynku, a to co robią jest bardzo przeciętne. Nie jest to nic korzystnego dla rozwoju polskiego piwowarstwa. Liczba inicjatyw kontraktowych jest tak duża, że brakuje już browarów mogących przyjąć nowe twory pod swój dach. Zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby powstawało więcej fizycznych warzelni, bo to one tak naprawdę świadczą o sile tego rzemiosła.

Ekspansja piwowarstwa domowego

Z kolei zdecydowanie pozytywną rzeczą jest sytuacja piwowarstwa domowego. Mamy całe mnóstwo konkursów, niekiedy z międzynarodową obsadą sędziowską, w dodatku rozpiętość ocenianych stylów jest bardzo duża. Coraz częściej główną nagrodą w nich jest uwarzenie piwa w profesjonalnym browarze, co jest marzeniem praktycznie większości piwowarów domowych. Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych rośnie w siłę, cały czas wydaje wysokiej jakości czasopismo specjalistyczne – czyli kwartalnik Piwowar. Niektórzy mogą ponarzekać, że prawnie niemożliwe jest sprzedanie piwa zrobionego samodzielnie w domu, ale czy to jest ideą piwowarstwa domowego? Powinniśmy się cieszyć, że nie musimy płacić za samo warzenie państwu, tak jak to ma miejsce choćby w tak bardzo „piwnych” Niemczech.

Piwne festiwale

To, że Polacy są zafascynowani piwem rzemieślniczym, ma swój obraz w postaci dużej ilości piwnych festiwali. Warszawa i Wrocław przodują w tym temacie, ale i inne miasta mogą pochwalić się udanymi wydarzeniami. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że nie wszystkie festiwale są wyprofilowane pod jedną, tę samą grupę docelową. Jedne są przeznaczone dla piwnych świrów, inne dla zwykłych śmiertelników, którzy piwem interesują się od święta. Są ludzie narzekający na niezbyt przemyślaną organizację lub też na zbyt wysokie ceny. Ciężko jednak zrobić wszystko idealnie, szczególnie w momencie, gdy duża część festiwali to dopiero pierwsze edycje.

Nie wszystko takie różowe…

Źródło obrazka: wiki.piwo.org

Źródło obrazka: wiki.piwo.org

Na koniec gorzka pigułka do przełknięcia. Przepraszam, ale nie można powiedzieć o polskim chmielarstwie zbyt wiele dobrego. Rozwój rynku piwa rzemieślniczego a rozwój chmielarstwa to dwie różne bajki. Nie eksperymentuje się z krzyżowaniem różnych odmian, żeby uzyskać nową jakość. Piwna rewolucja buduje się na fundamencie chmielu. Aromatycznego chmielu. Przede wszystkim amerykańskiego chmielu. To jak to się zaczęło w Ameryce, opisałem TUTAJ. Tam też początkowo rdzenny chmiel uważany był za coś gorszego sortu, jednak eksperymenty sprawiły, że dziś gatunki z USA są najbardziej rozchwytywane na świecie. Cały czas pracuje się nad nowymi odmianami i nie są to pojedyncze projekty, a tysiące. W Polsce też to musi ruszyć, niekoniecznie w tak dużym stopniu, ale trzeba w końcu podjąć jakieś działania, bo obecnie polskie chmielarstwo raczej stoi w miejscu.