Źródło: kadr z filmu "Beer Wars"

Źródło: kadr z filmu „Beer Wars”

Jest to chyba największy przypadek piwnych wojen w Polsce do tej pory. Nie dotyczy tego, z czym zwyczajowo kojarzone są Beer Wars – czyli z pojedynkiem browarów rzemieślniczych z koncernami. Tutaj strony są inne. Walka dotyczy dwóch browarów regionalnych. Browarów z województwa łódzkiego.

Browary regionalne w Polsce nie cieszą się jakąś dużą estymą wśród beer geeków. Przede wszystkim dlatego, że większość z nich nie ma w swojej ofercie więcej niż jednego piwa godnego uwagi. Podobnie mamy w przypadku Browarów Łódzkich oraz Browaru Staropolskiego ze Zduńskiej Woli. Browary Łódzkie są wyśmiewane za ograniczenie marketingu do minimum i dystrybuowanie swoich piw w sieciach handlowych. „Swoich” to trochę za dużo powiedziane. Browar (nazwa Browary Łódzkie jest myląca, to pozostałość jeszcze z poprzedniej epoki, kiedy rzeczywiście w skład przedsiębiorstwa wchodziły trzy miejsca warzenia piwa) po prostu pakuje to, co wyprodukuje w opakowania marek własnych dyskontów, super- i hipermarketów. Pojęcie promocji swojej marki tam nie istnieje. Poza jednym przypadkiem – Porterem Łódzkim. I rzeczywiście jest to piwa najczęściej znakomite, szczególnie gdy trochę sobie poleżakuje.

Natomiast Browar Staropolski próbuje jakoś ogarniać się marketingowo. Prowadzi w miarę aktywnie stronę fanowską na Facebooku, chce zaistnieć. Jednakże to, co oferuje, pozostawia wiele do życzenia. Po pierwsze nie ma tam właściwie niczego innego niż jasny lager. Po drugie piwa te – oczywiście wbrew twierdzeniom przedstawicieli browaru – są w najlepszym razie przeciętne. Natomiast nie można powiedzieć, że właściciel nie dba o markę własną. I to właśnie o markę poszło zwaśnionym stronom.

To, co napisałem powyżej, nie świadczy za dobrze o browarach. Niby widać też horyzont na poprawę sytuacji. Tutaj lepiej wypada browar ze Zduńskiej Woli, który chce wprowadzić całą linię bardziej rewolucyjnych produktów. Uwarzył również piwo monachijskie we współpracy z piwowarem domowym. Browary Łódzkie za to zmieniły szatę graficzną dla swojego porteru na bardziej elegancką oraz przymierzają się do stworzenia strony internetowej z prawdziwego zdarzenia. Zapomniałem bowiem dodać wcześniej, że ten całkiem spory browar nie miał przedtem czegoś takiego jak oficjalna strona internetowa…

Oba browary mają wspólną historię. Zostały stworzone przez przedstawicieli tego samego rodu – Anstadtów, którzy rozwijali swoje piwne imperium w drugiej połowie XIX wieku. Jedno z piw zduńskowolskiego browaru nazywa się Anstadt, co nie spodobało się pewnym ludziom z Łodzi. Szczerze mówiąc spodziewałem się, że w końcu łódzki browar jakoś zareaguje na konkurencję, która jasno dała do zrozumienia, że walczy o wpływy na rynku jego rodzinnego miasta. Zduńska Wola położona jest 50 kilometrów od Łodzi. Nie powinna dziwić więc chęć kreowania się na regionalny łódzki produkt. O ile nazwę Anstadt (nazwisko założyciela browaru) i względnie nazwę Łódzkie (w końcu województwo łódzkie, nie?) można jakoś zrozumieć,  o tyle piwo Bałuckie chyba nie jest w porządku. Ponieważ Browary Łódzkie nie wykorzystują swojej regionalności w marketingu (jak już pisałem – tego właściwie nie ma), a rynek nie znosi próżni, można wykorzystać i to.

Niestety Browary Łódzkie, zamiast w końcu obudzić się z wieloletniego snu i walczyć jakością o swoją macierz, złożyły pozew w sądzie. O co? Mianowice o to, że rzekomo nazwy Łódzkie i Anstadt wprowadzają w błąd konsumenta, dając mylne wyobrażenie o pochodzeniu geograficznym produktu. Czy jest to jakoś uzasadnione? Prawnie raczej nie, choć chyba sąd ma obecnie trochę inne zdanie. Wszystkie piwa mają określone miejsce produkcji. Natomiast marketing moim zdaniem już w błąd wprowadza. Niemniej jednak złożenie pozwu do sądu jest trochę niedorzeczne.

Oczywiście Browar Staropolski zaczął wylewać swoje żale na fanpage’u. Najbardziej w oczy raził ten fragment:

„Nigdy nie mieliśmy zamiaru podszywać się pod produkty Browarów Łódzkich. Historia marketingu nie zna chyba przypadku, żeby producent produktów droższych podszywał się pod reputację producenta produktów tańszych i chciał takie produkty sprzedawać dużo drożej. Piwo Anstadt np. w sklepie kosztuje ponad 4 zł, podczas gdy produkty Browarów Łódzkich rzadko kosztowały więcej ni 2 zł. To tak jakby Mercedes zaczął sprzedawać swoje samochody na polskim rynku pod marką Polonez ale w cenie Mercedesa”

Produkty Browaru Staropolskiego Mercedesem polskiego piwowarstwa? Niezły żart.

W tej sytuacji widać patologie browarów regionalnych. Wśród nikt brak pomysłu na siebie – tutaj akurat z obu stron. Browary Łódzkie nie mają pojęcia o marketingu. Egzystują, produkując piwa dla sieci handlowych. Browar Staropolski nie potrafi stworzyć silnej, oryginalnej marki. Oba te podmioty biorą udział w zabawie, która u osób postronnych wywołuje tylko śmiech mieszany ze współczuciem.