Spokojnie, spokojnie. Nie zmieniam branży. Nie chcę Wam wciskać „cudownego” przepisu na stanie się milionerem. Jak zwykle – będzie po prostu o piwie.

Jednym z moich ulubionych seriali w ogóle są „Miodowe lata”. Życiowe perypetie Krawczyków i Norków mogę oglądać niemal codziennie, mimo że niektóre odcinki widziałem pewnie z 10 razy. Albo więcej. Jeden z nich szczególnie wbił mi się w pamięć. Był to „Jedyny w swoim rodzaju”. W nim pada takie zdanie: „Jesteś tym, na kogo wyglądasz”. I tak potem Karol uczy się wyglądać jak biznesmen za: 5 tysięcy, za półmiliona, za 5 milionów.

hqdefault

Nas dziś będzie interesował tylko ten ostatni przypadek. Jak ma zachowywać się biznesmen za 5 milionów złotych? Recepta na to jest prosta – po prostu trzeba być sobą. A jak to się ma do piwa?

Piwna kultura jest bardzo bogata. Wraz z nią wytwarzają się różne przesądy, normy. Jest to szczególnie widoczne przy wyborze szkła do danego piwa. W Belgii wiele konkretnych marek ma przypisane specjalne szkło. I tak, w prawdziwej belgijskiej knajpie nie dostaniesz danego trunku, jeśli akurat barman nie ma odpowiedniego, czystego szkła na stanie. Musisz czekać. W innym naczyniu wypić nie możesz. To tyczy się nie tylko Belgii. Picie RIS-a w shakerze?! CO?!

Źródło zdjęcia www.brbeerscene.com

Źródło zdjęcia www.brbeerscene.com

Jeśli jesteś biznesmenem za 5 milionów, nie przejmujesz nie konwenansami. Jesteś sobą, ze wszystkimi swoimi wadami. Jeśli akurat masz ochotę napić się RIS-a w shakerze, to co stoi na przeszkodzie?

Jest tylko jedno „ale”. Nie, nie chodzi o piwo górnej fermentacji. Jeśli już chcesz napić się tego RIS-a w shakerze, musisz być świadomy, jakie są tego konsekwencje. Pewnie nie wyczujesz wielu niuansów w piwie, być może piana nie będzie zbyt trwała, a Twoje dłonie trzymające szkło zbyt mocno ogrzeją napój (to akurat mało prawdopodobne). Musisz mieć na uwadze konsekwencje swoich decyzji, musisz mieć wiedzę na piwne tematy.

Biznesmen za 5 milionów złotych może zawsze być sobą, nie musi trzymać się mocno pewnych reguł. Jednak wie, że niektóre rzeczywiście muszą być zachowane. Bo ważniejsze od tego w czym pić piwo domowe, jest to jak je nalać.

Jeśli już jesteśmy przy piwowarstwie domowym, biznesmen za 5 milionów nie musi tworzyć piw stylowych w 100%. Może pozwolić sobie na odrobinę fantazji, sypiąc więcej chmielu do witbiera czy jakiegoś z założenia mało chmielowego stylu. Może nie stosować cichej fermentacji. Może nie dekantować piwa znad osadów przed rozlewem. Jeśli większa zawartość drożdży na dnie butelki z gotowym piwem mu nie przeszkadza, to co stoi na przeszkodzie.

Jednak biznesmen za 5 milionów koniecznie musi wiedzieć, co takie postępowanie oznacza w praktyce. Nie jest piwowarem z przypadku. Zna specyfikację surowców, których używa. W końcu zna kanon piwnych stylów. Bo żeby robić newschool trzeba znać klasykę. Jest świadomy swoich wyborów.

Jako biznesmen za 5 milionów, który jest także właścicielem browaru komercyjnego – może warzyć te „nudne style”. Mildy, jasne pełne, zwykłe koźlaki bittery, altbiery. Jeśli go nudzą kolejne piwa gatunku AIPA, to po co ma je robić, jeśli chodzi mu o coś więcej niż tylko pieniądze?

Oczywiście wówczas musi stworzyć piwo smaczne, pozbawione wad, bo w końcu odchmielowe cytrusy ich nie przykryją. Konieczne jest, aby wiedział jak to zrobić. Musi zatem mieć wiedzę, umiejętności i wyczucie.

Biznesmen za 5 milionów złotych nie wywyższa się swoimi dokonaniami, nie gardzi innymi. Sam robi, to co lubi, ale w pełni świadomy sposób. I przede wszystkim pamięta, że kiedyś także był biznesmenem za pół miliona, a może nawet za 5 tysięcy.

A Ty jakim biznesmenem jesteś?