IMG_20170815_125758

Będąc na Teneryfie przez kilka dni na pewno nie sposób się nudzić, jeśli chodzi o alkohol. Wybór jest dość duży, a niektóre trunki są bardzo ciekawe.

Jeśli chcesz poczytać o Teneryfie bardziej ogólnie, zapraszam do poprzedniego wpisu.

Wina

Teneryfa należy do Hiszpanii, a kraj ten z pewnością może kojarzyć się z winem. Nie inaczej jest i na tej wyspie, gdzie wybór tego rodzaju napoju alkoholowego jest ogromny. W większości są to trunki sprowadzane z kontynentu – oprócz Hiszpanii możemy też z łatwością napotkać wina np. z Włoch. Oczywiście są też takie z samych Wysp Kanaryjskich. Jednak ich ceny są dużo wyższe, wszystko przez to, że przemysł winiarski na Kanarach podupadł w poprzednich stuleciach, odradzając się dopiero w końcówce XX wieku. Wpływ ma na to również utrudniona hodowla winorośli.

Ceny win kontynentalnych zaczynają się już od 1 euro. Warto spróbować win wzmacnianych typu sherry lub manzanilla, gdyż zapłacimy za nie na Teneryfie znacznie mniej niż w Polsce. Ich smak jest bardzo wyrazisty, w zależności od rodzaju, wyczuwalne są w nich nuty orzecha laskowego, rodzynek czy też ciemnego miodu.

Można napić się również doskonale orzeźwiającej Sangrii, która podawana jest ze świeżymi owocami i kostką lodu. W upalny dzień taki drink smakuje jak nektar bogów.

IMG_20170809_184644

Likier bananowy

Jednak nie wina są najciekawsze na Teneryfie. Będąc na tej wyspie koniecznie należy spróbować lokalnego specjału. Z racji, że krajobraz tego miejsca w dużej mierze zajmują plantacje bananowca, produkuje się tam likier bananowy. Ciekawostką jest to, że Unia Europejska nie uznaje tamtejszych bananów za… banany. Powodem jest zbyt mała krzywizna owocu. Taki absurd. Likier bananowy jest bardzo słodki, w większych ilościach może męczyć. Natomiast w smaku jest ciekawy i wyjątkowy. Na Teneryfie jest to takie must drink. Na szczęście nie mamy tu do czynienia z żadnym białym krukiem. Z łatwością znajdziemy go w każdym markecie i innych sklepach które sprzedają alkohol. Jego cena to około 5 euro za pół litra. Widziałem go w dwóch wersjach: jedna 20%, druga 30%.

Ron miel

Jednak prawdziwym hitem dla mnie był ron miel. Jest to mieszanka rumu z miodem. Wyróżnia się doskonałym zbalansowaniem, słodki miód równoważy gorzkość alkoholu. Ten rodzaj trunku najbardziej mi podchodził podczas pobytu. Podobnie jak w przypadku likieru bananowego, natrafiłem na ron miel z zawartością 20% alkoholu oraz z zawartością 30% alkoholu. Cena też taka sama. Chociaż w jednym z marketów kupiłem litrową butlę ron mielu i zapłaciłem jedynie 4,60 euro. Smak jednak był już wyraźnie gorszy, jednak nie na tyle, żeby nie wypić go z przyjemnością. Gorąco polecam napić się ron miela.

IMG_20170805_212222

Piwo…

Skoro mieliśmy wyżej trunek na bazie miodu, czas do niego dołożyć łyżkę dziegciu. Piwo. Na Teneryfie nie spotkałem żadnego naprawdę smacznego! Największym wstydem dla lokalnych mieszkańców powinno być to, że najlepszym piwem, jakie piłem na ich ziemi był Paulaner. Próbowałem naprawdę różnych piw – koncerniaków, rzemieślniczych, importowanych. Każde było słabe.

Najbardziej dostępnym piwem na Teneryfie jest Dorada. Zmrożone da się wypić, szczególnie, gdy trzeba się czymś ochłodzić. Natomiast każdy wzrost temperatury napoju skutecznie uwidacznia jego wady – siarkę, nieprzyjemny posmak. Niedobre.

IMG_20170803_155610_BURST001_COVER

Kolejnym piwem był Tropical, z tego samego browaru co Dorada. Nie natrafiłem na żadne wady sensoryczne, dało się to wypić. Jest to jednak wodnisty eurolager, więc i tak nic specjalnego. Chociaż o niebo lepsze od Dorady.

IMG_20170803_192255

Następnie w knajpie znalazłem butelkowane piwa rzemieślnicze. W menu był saison, którego zamówiłem. Kelnerka po chwili przyszła i poinformowała, że tego saisona jednak nie ma, ale jest coś podobnego. OK, niech będzie. Było to lokalne Tizziri Tostadita, które RateBeer opisuje jako brown ale… W składzie miało jednak lawendę. Nic specjalnego, ani nawet dobrego.

W La Orotavie też znalazłem knajpę z piwem rzemieślniczym. Wybrałem Danza del Diablo i było to chyba najlepsze lokalne piwo, jakie piłem na Teneryfie. Najlepsze, czyli tylko nieco lepsze niż przeciętne. Ach…

IMG_20170808_132537

Najtańszym piwem na Teneryfie jest chyba takie jedno w puszce w markecie HiperDino. Kosztuje 20 eurocentów za 0,33 l. Jednak po takim poziomie innych piw brakowało mi odwagi, żeby po nie sięgnąć nawet w celach eksperymentalnych…