Ludzie często mówią o piwie, bo się na nim znają tak samo jak na wszystkim. Czyli na polityce, piłce nożnej i tego typu rzeczach. Jak łatwo się domyślić, zdarza się, że gadają bzdury. Dzisiaj 4 sytuacje związane z piwem na które natrafiłem.

 

 

Sytuacja I

Rzecz wydarzyła się w sklepie specjalistycznym z piwem – czyli w miejscu gdzie sprzedawcy teoretycznie powinni znać się na tym trunku i również udzielać szczegółowym informacji na jego temat.

Klient: A powie mi Pani, co to jest ten milk stout (chodziło o Sweet Cow z Ale Browaru)?
Ekspedientka: No stout mleczny.
Klient: Czyli co?
Ekspedientka: No mleczny stout.

Źródło obrazka: www.alebrowar.pl

Źródło obrazka: www.alebrowar.pl

Takie szczegółowe wyjaśnienie profesjonalistki. Klient – tak przynajmniej sądzę – wiedział co po polsku znaczy „milk stout” (no chyba że nie kminił, że stout to nazwa stylu). Profesjonalizm pełną gębą.

Sytuacja II

Rozmowa dwójki znajomych na temat piwa. Jeden z nich wspominał ostatni kac, wywołany zbyt dużą ilością wypitych kufli.

Znajomy A: Jezusie, ja nie wiem, jaki oni chmiel teraz dają do tego piwa!
Znajomy B: Słuchaj, to wszystko jest z proszku, a proszek pochodzi z Chin, żeby wszystko taniej było.

Taaaaak… Znany motyw. Jeśli granulat chmielowy to proszek, to wszystko prócz pochodzenia by się zgadzało. Poza tym, jaki chmiel w piwach koncernowych… Żeby nie było później teorii spiskowych – chmiel w nich jest i to nie w proszku, ale jest go śmiesznie mało.

No na pewno... (źródło obrazka: wrzuta.pl)

No na pewno… (źródło obrazka: wrzuta.pl)

Sytuacja III

Znajome koleżanki opowiadają o zakończonym niedawno wyjeździe nad morze.

Znajoma A: Jednego wieczoru postanowiliśmy spróbować sobie piw regionalnych. Damian wziął Ciechana Wybornego i to było piwo! Martyna wzięła jakieś to piwo o smaku kokosowym…
Znajoma B: No tego, no… no Bojana Kokosowego!
Znajoma A: No właśnie! Za to Tomek wybrał sobie najgorsze piwo świata! Nawet nie wiecie, jakie ono było niedobre. No nie dało się tego pić! Było okropne, nie pijcie tego nigdy. Nazywało się ATAK CHMIELU.

Niby najgorsze piwo świata, a mi smakuje - dupa ze mnie, a nie piwosz (źródło zdjęcia: browarpinta.pl)

Niby najgorsze piwo świata, a mi smakuje – dupa ze mnie, a nie piwosz (źródło zdjęcia: browarpinta.pl)

Cóż, w końcu dowiedziałem się, że najlepsze polskie piwo 2011 to najgorsze piwo świata. Myślicie, że próby przekonania, że takie właśnie posmaki daje chmiel pomogły?

Sytuacja IV

Akcja działa się w zwykłym osiedlowym sklepiku spożywczo-monopolowym. W kolejce do kasy rozmawiają dwie dziewczyny.

Dziewczyna I: Zobacz tam na półkę. Strong 16% (nie chodzi o Warkę Strong, ale o jakieś inne, niezidentyfikowane piwo)!
Dziewczyna II: No to musi być moc! Po co kupować wino, skoro już zwykłe piwa ma 16% alkoholu!
Dziewczyna I: Masz rację. Kupmy sobie po jednym i będziemy mieć zabawę!

Później pewnie się tłumaczyły, że są pijane, bo w końcu 16% alkoholu to nie byle co. Czy był sens wyjaśniać, że to 16% odnosi się do ekstraktu początkowego piwa i że samego alkoholu jest prawdopodobnie o połowę mniej?

Takie sytuacje pokazują, że społeczeństwo ma w nosie piwną edukację. Choć samego piwa pije wielkie ilości. W takich sytuacjach niekiedy ciężko próbować wyjaśniać jak jest naprawdę. To zajmuje czas, trzeba też zdobyć uwagę odbiorcy. Tymczasem nie każdy chce słuchać takich rzeczy. Dla takich osób piwo to alkohol, ale przecież czy my – świadomi piwosze – kiedyś nie myśleliśmy tak samo?