IMG_20170808_124313
Naprawdę, 2017 będę wspominał miło.

Wiem, że z pewnością mógłbym poświęcać więcej czasu na bloga, ale nie zawsze mam na niego czas. Bywa też, że nawet jeśli mam czas, to nie mam konkretnego tematu, a pisanie na siłę nie jest dobrym rozwiązaniem i strasznie męczy. Dlatego do kwestii blogowania podchodzę na luzie. Dzięki temu każdy mój wpis z roku 2017 dał mi mnóstwo radości i satysfakcji.

W roku 2017 uświadomiłem sobie również, że nic nie rajcuje i nie rozwija mnie mocniej niż podróżowanie. Myślę, że widać to na blogu. Z jednej strony w minionym roku zaliczyłem najwięcej zagranicznych wojaży w życiu, z drugiej strony to i tak nie są jakieś duże liczby, a apetyt na poznawanie nowych miejsc gwałtownie rośnie.

Na szczęście podróżowanie doskonale można połączyć z głównym tematem tego bloga, czyli z piwem. Dlatego bardzo mi takie połączenie odpowiada. Wpisy podróżnicze, piwne i podróżniczo-alkoholowe z pewnością będą powstawały.

IMG_20170616_111625

Rok 2017 przyniósł mi 4 zagraniczne podróże. Wszystkie właściwie zostały zrealizowane w ciągu 6 miesięcy i były zupełnie od siebie odmienne. Począwszy od bardzo bogatych, a zarazem tanich wypraw (Lwów), przez komfortowe wczasy (Teneryfa), służbowych delegacji (Lublana), skończywszy na doskonale zaplanowanych, budżetowych eskapadach (Praga). Wszędzie bardzo mi się podobało. W każdym z tych miejsc wypiłem sporo piw rzemieślniczych oraz dowiedziałem się o ichniejszych rynkach piwnych. Muszę stwierdzić jednoznacznie, że nigdzie nie jest tak dobrze jak w Polsce. Choć np. Słowenia jest pod tym kątem bardzo podobna do naszego kraju, a mniej ciekawa sytuacja w krafcie spowodowana jest mniejszą skalą. Wszakże, Słowenia to mały, ale przyjazny kraj.

W ogóle odczuwam dużą sympatię do narodów pochodzenia słowiańskiego. Podobna mentalność, sporo podobnych słów. Z drugiej strony bardzo współczułem Ukraińcom bardzo słabej gospodarczej rzeczywistości, a także zazdrościłem Słoweńcom sporo wyższych zarobków. Chciałbym w tym roku odwiedzić kolejne słowiańskie państwa.

Poza tym w moim życiu wystąpiły ważne zmiany. Nie jakieś rewolucyjne, ale ważne. Chodzi głównie o sprawy zawodowe. Nauczyłem się wielu nowych rzeczy, zmieniłem pracę, przepracowałem w niej 9 miesięcy, a rok 2018 rozpocząłem… w nowej. Naprawdę odczuwam, że w Polsce mamy rynek pracownika (o czym świadczy kilkadziesiąt ofert pracy, które dostałem w ciągu minionych 12 miesięcy) i jestem beneficjentem takiego stanu rzeczy. Oczywiście wymaga to ciągłej nauki, ale bardzo mi to odpowiada. Sukcesy w życiu zawodowym skutkują coraz ambitniejszymi planami na przyszłość oraz większą pewnością siebie.

Chciałbym, żeby rok 2018 przyniósł mi więcej podróżowania, więcej pozytywnych niespodzianek, dobrych piw, ciekawych pubów oraz przyjemnej muzyki. A Wam czego sobie tylko zamarzycie!