IMG_20171121_212249_BURST001_COVER

Słowenia to mały kraj, ale względnie bogatszy i bardziej rozwinięty niż Polska. A jak wygląda w nim sytuacja rynku piwnego?

Na wstępie uprzedzam, że nie będzie to taki typowy wpis jak na mnie, gdzie lubię odnosić się do konkretnych liczb oraz do własnych doświadczeń. Będąc w Słowenii służbowo przez kilka dni, nie miałem zbyt wiele czasu, żeby popróbować dużej ilości piw oraz zwiedzić ciekawsze miejsca. Poznałem jednak kilka osób, które pasjonują się piwem podobnie jak ja. Na podstawie rozmów z nimi wysnułem pewne wnioski.

Szał jak w Polsce

Słowenia w dużej mierze Polskę przypomina. Kraj ten jest bardzo zbliżony cywilizacyjnie i mentalnie do naszego. Wyróżnia się na tle państw byłej Jugosławii – jest zdecydowanie najbogatszy z nich, no i można powiedzieć, że Słoweńcy to ludzie raczej pracowici, daleko im do lenistwa typowego dla Bałkanów.

IMG_20171122_185648_BURST002

Podobnie rzecz się ma, jeśli chodzi o piwo. Tak jak w Polsce trwa tam prawdziwa rewolucja. Powstają nowe browary, istnieją ciekawe multitapy, sporo osób warzy piwo w domu. Może nie ma takich „sztosów” jak u nas, ale bez problemu znajdziemy tam imperialne stouty, imperialne ipy, czyli generalnie to czym piwna rewolucja stoi.

Słoweński browar w Austrii

Problemem są przepisy, jeśli chodzi o założenie nowego browaru. Idealnym przykładem jest tutaj Bevog, który jest słoweńskim browarem… w Austrii. Z tego, co powiedziały mi dwie osoby, właściciel zdecydował się na taki krok, bo miał już dosyć walki z słoweńskimi urzędnikami. Dlatego browar powstał w sąsiednim państwie i jest oddalony od granicy słoweńsko-austriackiej zaledwie o kilka kilometrów. Interesująca sytuacja, prawda?

Dominacja dwóch marek

Przed piwną rewolucja rynek piwa w Słowenii był zdominowany przez dwie marki Laško oraz Union. To pierwsze jest bardziej znane, ale nie próbowałem go. Wypiłem to drugie, akurat w wersji niefiltrowanej. Co można o nim powiedzieć? Wiadomo, jest to koncernowy lager, nie ma co się po nim cudów spodziewać. Ale… jest to całkiem przyjemne piwo, pozbawione wad sensorycznych, na pewno przyjemne w upalne dni. Szczerze mówiąc, gdyby taki był poziom Tyskiego, Żywca czy tam czegoś innego, na pewno nie miałbym oporów, żeby raz na jakiś czas je wypić.

Dzisiaj browarów rzemieślniczych jest podobno sporo jak na tak mały kraj, a ciągle powstają nowe. Ogromnym plusem jest to, że dobre piwa pojawiają się w eleganckich restauracjach. Wiecie, takich gdzie to wino króluje, a w polskich nadal piwo traktowane jest jako coś gorszego. Tutaj znajdzie się w menu kilka pozycji z „IPA” w nazwie.

IMG_20171121_190145_BURST001_COVER

Reservoir Dogs – najlepsze piwa w Słowenii

Jakoś tak się złożyło, że wszystkie słoweńskie piwa rzemieślnicze jakie do tej pory wypiłem pochodziły z jednego browaru – Reservoir Dogs. Wg rankingu na RateBeer.com, dwa najlepsze słoweńskie piwa pochodzą właśnie od nich. Są to: Starvation – Black IPA (pierwsze miejsce) oraz Batch #50 – imperial stout (drugie miejsce). Te piwa przywiozłem do Polski, wypiłem drugie z nich. Jak na RIS-a jest to po prostu dobry przedstawiciel stylu, nic ponadto. Próbowałem jednak piwa Mea Culpa, zdradliwej imperialnej ipy, która ma 10% alkoholu. Świetne piwo, naprawdę gorąco polecam.

IMG_20171122_232825_BURST002

Lublana – pub, sklep

W Lublanie odwiedziłem multitap Sir William’s Pub, który jest przyjaznym, choć nieco za małym lokalem. Ceny oscylują w granicach 3-6 euro. Jeśli chodzi o sklep, to zaopatrywałem się w Pivoteka Za popen’t. Tam również porozmawiałem sobie o słoweńskim rynku piwnym.

IMG_20171121_212300_BURST001_COVER

IMG_20171122_185039_BURST002

Myślę, że można się wyjazd do Słowenii w celu napicia się ciekawych piw jak najbardziej jest dobrą decyzją.